środa, 3 kwietnia 2019

Wyznaję, Jaume Cabre



Wyznaję, Jaume Cabre
Przekład z języka katalońskiego Anna Sawicka
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2013
Audiobook czyta Krzysztof Stelmaszyk

Łatwiej kupić książkę, niż znaleźć czas na jej przeczytanie.
Ta odleżała na półce w oczekiwaniu na swą kolej jakieś cztery lata. Może dobrze, do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć.
Nie jest to łatwa lektura, choćby ze względu na to, że autor nie życzył sobie, by tłumaczyć wypowiedzi w obcych językach. A że bohater, Adrian Ardevol i Bosch, mówił w kilkunastu, często sięgałam po tłumaczenia. Przy tym powieść ma 760 stron i nawet trzyma się ją niewygodnie.
Pewnym utrudnieniem jest również to, że autor ma dość swobodny stosunek do chronologii. Drobna chwila nieuwagi i traci się kontekst.

To wszystko jednak drobnostki, nieistotne szczegóły, bo powieść po prostu mnie zachwyciła. Historią życia bohatera, pięknym językiem, przemyśleniami na temat sensu życia, miłości, przyjaźni, historii, religii, zła...
Przy tym nie otrzymuje się gotowych odpowiedzi, raczej zostaje się zmuszonym do własnych refleksji.
Trudno nie zauważyć, że historia ludzkości to historia konfliktów, zbrodni i przemocy. Nie sposób nie zauważyć, że większość z nich ma podłoże religijne. Od czasów najwcześniejszych do dzisiaj. Od wojen religijnych, inkwizycji, holokaustu po współczesne zamachy.
Bohater przez większość życia usiłuje dociec źródła zła, znaleźć odpowiedź dlaczego ludzie wkładają tyle wysiłku w sianie nienawiści, skoro można robić tyle pięknych rzeczy (sztuka).
Ta monumentalna powieść jest również o miłości. Takiej, która nadaje sens życiu, ale niewyidealizowanej. Nie pozbawionej kłamstw, niewierności, nielojalności. Pada stwierdzenie, że "życie jest sumą samotności"...
Jaume Cabre po mistrzowsku, w kilku słowach potrafi zawrzeć cały dramatyzm straty: "Była świetna kiedy rysowała. Była świetna. Była."
I w następnym akapicie: "Życie toczyło się nadal-smutniejsze, ale jednak życie."
Będąc świadkiem sześćdziesięciu lat życia bohatera nie trudno dostrzec konsekwencji tego w jakiej rodzinie przychodzimy na świat, że przeszłość determinuje i teraźniejszość i przyszłość.
Każde wydarzenie współczesne jest skutkiem czegoś wcześniejszego, nawet sprzed kilkuset lat. Tylko w splątaniu zdarzeń trudno czasem odnaleźć związki.
Kilka razy pada stwierdzenie, "że przyjście na świat w tej rodzinie było niewybaczalnym błędem."

Niezwykle mądra, piękna opowieść. Z pewnością będzie (jest) jedną z najważniejszych jakie przeczytałam.

niedziela, 17 marca 2019

Krótka historia czasu, Stephen Hawking


Krótka historia czasu. Od wielkiego wybuchu do czarnych dziur, Stephen Hawking
Przekład Piotr Amsterdamski
Wydawnictwo ZYSK i S-ka, Poznań

Czytałam tę książkę i słucham wersji audio. Wciąż wracałam, uważając, że coś mi umknęło. Nie jest to łatwa lektura i kilka razy miałam zamiar odpuścić, choć znaczną częścią zagadnień zajmuję się zawodowo.
Kilka informacji dotarło do mnie jak obuchem w głowę, bo choć nie obce, nigdy nie spojrzałam na nie z tej strony.
Książka utwierdziła mnie w fascynacji umysłowością Stephena Hawkinga. Jakoś bardzo osobiście odebrałam wiadomość o jego śmierci rok temu (3 dni temu była już rocznica jego śmierci).
Zabawne, że autor był przekonany, że pisze w sposób dostępny dla zwykłego śmiertelnika.
Ponoć "statystyczny" czytelnik dotarł do 29. strony. Jeśli to prawda, to odniosłam swego rodzaju sukces :):)
Zanim zdecydowałam się napisać kilka zdań na temat wrażeń z lektury, przeczytałam na Lubimy Czytać co napisali inni... i nie wierzę, nie wierzę tym zachwytom. Nie wierzę, że czytali z takim zainteresowaniem jak sugerują. Nie są to zagadnienia dostępne ludziom bez jakiegoś minimum wiedzy na temat matematyki, fizyki, chemii...
A może jestem po prostu mniej inteligentna, czego oczywiście wykluczyć nie można.
Dla mnie ta książka jest lekcją pokory.

wtorek, 5 marca 2019

Niedziela, która zdarzyła się w środę, Mariusz Szczygieł


Niedziela, która zdarzyła się w środę, Mariusz Szczygieł
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017

Zbiór piętnastu reportaży z początku lat dziewięćdziesiątych, które po dwudziestu pięciu latach mogłyby mieć charakter wyłącznie historyczny, gdyby nie to, że pod wieloma względami niewiele się zmieniło. 
Młody reporter Gazety Wyborczej wyruszył w podróż po Polsce, aby opisać zmiany wywołane transformacją ustrojową. Fabryki upadały jedna za drugą lub zmieniały właścicieli, a nowy właściciel kierował się rachunkiem ekonomicznym, nie utrzymaniem za wszelką cenę miejsc pracy. Bezrobocie było ponad dwudziestoprocentowe a ludzie nie umieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. 
Reportaże nie dotyczą tylko nowej sytuacji ekonomicznej. Jeden z reportaży opisuje budowę monumentalnej bazyliki w Licheniu i ogromnego kompleksu sanktuarium maryjnego, inny dotyczy onanizmu, a jeszcze inny treści zawartych w ogłoszeniach prasowych. 
Jest to ewidentnie obraz Polski, ale czy obraz wyłącznie historyczny? 
Uważam, że zmieniła się od tego czasu przede wszystkim sytuacja ekonomiczna Polaków. Niektóre cechy jednak uległy wręcz eskalacji. Jesteśmy narodem bigoteryjnym, wciąż brak w polskich szkołach rzetelnej edukacji seksualnej, opartej na wiedzy medycznej a nie przez pryzmat religii. Czy w ogóle można powiedzieć, że Polska jest państwem świeckim? 
Przygnębiający to obraz Polski. A biorąc pod uwagę jak wciąż aktualny, przygnębia jeszcze bardziej.
Kolejny materiał do przemyśleń.
Choć od razu nasuwa się cytat z Georga W. F. Hegla: Historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła. 
Lektura obowiązkowa.