sobota, 18 sierpnia 2012

American History X (Więzień nienawiści)

American History X (z 1998 roku), to jeden z najważniejszych i najmądrzejszych filmów jakie widziałam. Po pierwsze dlatego, że mówi o czymś co jest dla mnie bardzo ważne. Film jest o braku TOLERANCJI i jej skutkach.
Nigdy się nie zastanawiałam, nad jego wartością artystyczną, ale jak się dowiedziałam, otrzymał kilka nagród i kilka nominacji. Nie to jest jednak ważne.
Najistotniejszym, moim zdaniem, atutem filmu jest jego UCZCIWOŚĆ.
Pierwszy raz widziałam film, który mówi, że brak tolerancji nie jest przypisany do koloru skóry. Rasiści są po obu stronach, a ich nienawiść jest równie silna. Jest tu sporo mocnych, brutalnych scen, ale mają uzasadnienie.
Jedną z najmocniejszych scen, moim zdaniem, nie jest scena mordu, choć niezwykle sugestywnie przedstawiona, ale scena, w której główny bohater, zgwałcony przez współwięźniów leży pod prysznicem, a kamera robi najazd na tatuaż z napisem „white power”.
Film stroni od sentymentalizmu, nie moralizuje, nie epatuje przemocą. I nie ma happy endu.
Nie wiem, czy obejrzenie tego filmu, zmieni czyjekolwiek przekonania, czy zmusi do refleksji. Uważam jednak, że próbować trzeba. Dlatego zamiast ciągnąć dzieciaki na kolejny durny film do kina, powinno się go pokazać obowiązkowo w szkołach.
Obowiązkowo, rok po roku. Szczególnie, że TOLERANCJA nie jest naszą cechą narodową.  

PS: ciekawa jestem kto wymyśla polskie tytuły; durniejszy od tego jest chyba tylko WIRUJĄCY SEKS, jako tytuł polskiej wersji DIRTY DANCING.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz