środa, 15 sierpnia 2012

Mój Londyn

Trafalgar Square i okolice


Za co lubię Londyn?
Za wielokulturowość widoczną na każdym kroku;
za totalnego luza;
za pikniki w Hyde Parku i na dowolnym skrawku trawnika;
za szare wiewiórki, lisy i kolorowe papugi na każdym kroku, a jelenie i daniele...niemal w centrum miasta (Richmond Park);
za hektary pól golfowych, na których nie koniecznie trzeba grać w golfa;
za setki kaczek, gęsi i łabędzi, które trzeba przeprosić, żeby przejść przez park;
za restauracyjki ze wszystkimi kuchniami Azji (i nie tylko);
za muzea, w których z rozdziawioną paszczą można podziwiać impresjonistów, Picassa, malarstwo holenderskie...;
za Westfield, w którym słowo shoping nabiera innego wymiaru;
za Camden, na którym można zobaczyć wszystkie subkultury w jednym miejscu;
za Portobello i Notting Hill ze starociami i kompletnym badziewiem;
za Carnaby Street i jej niepowtarzalny klimat;
za niezwykłe połączenie starego z nowym w architekturze...
Ktoś pewnie powie: tłok, hałas, korki...
Oczywiście, ale co z tego? Jeśli ktoś lubi ciszę i spokój może się zaszyć na przedmieściach, na wsi...
















Camden

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz