czwartek, 30 sierpnia 2012

Motyl w kropki czy biedronka?




Przed samym wyjazdem z Londynu, przelatując w pośpiechu przez Westfield, zwrócono mi uwagę na nową wodę perfumowaną Marca Jacobsa w zabawnym flakonie, który obsiadły biedronki o motylich skrzydłach. Dot, bo tak się nazywa, to przyjemna kompozycja owocowo-kwiatowa, na którą składają się:
- nuta głowy: czerwone jagody, pitahaya (odmiana kaktusa);
- nuta serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, wiciokrzew;
- nuta bazy: wanilia, piżmo, kokos. 
W Polsce ma być dostępna dopiero jesienią, ale polecam sprawdzenie zapachu, gdy wpadnie wam w ręce.
Spotkałam się ze sprzecznymi opiniami na jej temat, ale biorąc pod uwagę, że na każdej z nas będzie pachnieć inaczej, myślę, że warto spróbować. Jest dość trwała, choć nie zlewam się nią, utrzymuje się przez ładnych kilka godzin. I do tego ten uroczy flakon, podkreślający dystans do zawartości. Przecież perfum nie kupujemy na całe życie.
Będąc już w temacie... Są takie wody, które kupuję raz i jestem nimi znudzona, czasem nie mogę wytrwać do końca, ale są takie jak stare, poczciwe Red Door Elizabeth Arden, do których wracam od lat. Są tak charakterystyczne, że poznałabym je na końcu świata. I do tego niezwykle trwałe.
Przed wakacjami udało mi się kupić miniaturkę, którą można wrzucić do najmniejszej kieszonki w domykanej kolanem torbie podróżnej.
W związku z tym, że lubię wody o orientalnej nucie, ciężkie i mocne, nie mogłabym odpuścić Poison Christiana Diora. Nie jest to woda dla każdego i na każdą okazję, ale absolutnie godna polecenia. Sprzedawana jest w kilku wersjach, ja kocham Midnight. Choć używam dopiero pierwszego flakonu, będę wracać do nich z pewnością. I do tego kropelka, jeden psik, wystarcza na cała noc!
Z całym przekonaniem mogłabym polecić również Cheap&Chic Moschino. W Polsce raczej do kupienia woda toaletowa, mnie wpadła w ręce perfumowana, czyli o wyższej zawartości olejków zapachowych (10-15%, gdy woda toaletowa ma od 5 do 10%). Pierwszy raz kupiłam ją przyjaciółce, kolejną musiałam kupić sobie. Kwiatowy, świeży zapach o znacznej trwałości nadający się na dzień.
No i Lola Marca Jacobsa!. Lola to kwintesencja tego co lubię w perfumach: róża i piżmo w równie szlachetnym otoczeniu. To jest zapach, który ubiera!
To aktualna lista moich preferencji, pewnie za kilka miesięcy zmieni się zupełnie.


PS: dla dociekliwych więcej informacji o nutach zapachowych moich faworytów:
Red Door Elizabeth Arden: woda o luksusowym i zmysłowym zapachu, na który składają się: ylang-ylang, róża, orchidea, jaśmin, konwalia, kwiat pomarańczy, lilia, frezja, goździk, fiołek, mech dębowy, drzewo sandałowe, wetiweria, miód.
Midnight Poison Christiana Diora: w skład kompozycji wchodzi mandarynka, bergamotka, czarna róża, ambra, paczula, wanilia.
Cheap&Chic Moschino: bergamotka, gorzka pomarańcza, yuzu, drzewo różane, wanilia, drzewo sandałowe, piżmo, wetiweria, bób tonka, ambra, kwiaty wodne, fiołek, jaśmin, goździk, peonia, frezja, dzika róża.
Lola Marc Jacobs: gruszka D’Anjou, rubinowy grejfrut, różowy pieprz, różowa peonia, róża, geranium z dodatkiem wanilii, bobu tonka i piżma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz