niedziela, 30 września 2012

Ostatnia noc w Chateau Marmont, Lauren Weisberger



Diabeł ubiera się u Prady 7 i pół


O książce Lauren Weisberger „Diabeł ubiera się u Prady” słyszał chyba każdy, szczególnie, że została zekranizowana. Myśląc, że nazwisko autora jest gwarancją poziomu książki kupiłam jej ostatnie dzieło, Ostatnia noc w Chateau Marmont z 2011 roku.
Jest to historia pary z dwóch zupełnie różnych środowisk. Ona, dietetyczka, pracująca na kilku etatach, aby utrzymać męża muzyka, mozolnie wspinającego się po szczeblach kariery. W związku układa się świetnie, tak długo, jak on jest nikomu nie znanym muzykiem, grającym w małych klubach. Zwrot następuje, gdy mąż-muzyk zaczyna odnosić sukcesy. Zaczynają się wyjazdy w trasy koncertowe i wielotygodniowa nieobecność w domu, imprezy w towarzystwie groupies, skandalizujące artykuły w prasie brukowej... Do tego okazuje się, że para ma zupełnie inne koncepcje przyszłości, cele i pomysły na to jak ma wyglądać ich przyszłe życie. Wszystko niby dobrze, gdyby nie to, że robi się ckliwie, banalnie i melodramatycznie. Dlaczego ze sobą nie rozmawiają, dlaczego ona, osoba niegłupia w końcu, bardziej wierzy tabloidom niż facetowi, którego kocha? W tym momencie straciłam dla książki zainteresowanie. Doczytałam ją raczej z przekory i z ciekawości, czy moje przewidywania co do końca się sprawdzą. Sprawdziły się...
Dla wydawców, znane nazwisko autora jest gwarantem niezłej sprzedaży książki. Dla czytelnika, niestety, nie jest gwarantem poziomu dzieła. Ja poczułam się oszukana, choć na własne życzenie, oczywiście. Przecież nikt nie zmuszał mnie do zakupu i przeczytania tego czytadła. Kiedyś ten rodzaj literatury określało się mianem „dla gospodyń domowych”, ale obawiam się, że te mogłyby się poczuć urażone. 
W przypadku tej książki stało się dokładnie tak, jak z kolejnymi częściami filmu, który po pierwszej części odniósł sukces, im dalsza część, tym większa porażka.
Nie polecam!

2 komentarze:

  1. literatura z serii "latwa, lekka i przyjemna" :) ja w sumie po autorce nie oczekiwalabym wiele; sprzedaje nam takie amerykanskie bajki :) chociaz film diabel ubiera sie prady podobal mi sie, moze ze wzgledu na Meryl Streep, ktorej jestem wielka fanka :) A i ksiaze mam w swoim zbiorze :) dziekuje za recenzje, kolejnej, tej autorki, nie kupie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat nie czytalam ani 'Diabel ubiera sie u Prady' (widzialam film i strasznie sie na nim wynudzialam, wiec nie siegnelam po ksiazke), ani 'Ostatnia noc w Chateau Marmont'. Z takiej babskiej lekkiej literatury przetrawilam tylko dwie ksiazki 'Szminke w wielkim miescie' i 'Carrie w wielkim mieście' i przyjemnie sie je czytala pelen relaks polecam podczas podrozy z tego co pamietam obie przeczytalam w autobusach :)

    OdpowiedzUsuń