niedziela, 7 października 2012

Pensjonat, Lois Battle

 Lois Battle: Pensjonat (2011)


Książka zamiast terapii


Na 19 września zapowiadana była premiera trzeciej części „Księgi wszystkich dusz” (Deborah Harkness), na którą czekam od ponad pół roku. Myślałam, że śmignę tego dnia do Empiku, żeby świat się walił, ale na ich stronie pojawił się komunikat, że książka pojawi się w sprzedaży w pierwszych dniach października. Sprawdziłam na stronach Merlina i u nich nadal zapowiadano premierę na wrzesień. Pomyślałam, że nie ma co czekać, szybciej będzie jak zamówię w Merlinie. Przy okazji kupiłam kilka gorących nowości. Kasę przyjęli, żeby następnego dnia poinformować mnie, że z winy wydawnictwa „Księgę wszystkich dusz” wysyłać będą od 4 października. Jak widać, to że Merlin nie śpieszy się z aktualizowaniem informacji, wychodzi mu na dobre.

Dzisiaj sięgam po nieco starszą książkę, którą z czystym sumieniem mogę polecić, tym bardziej, że za oknem deszcz, szaro buro i jakoś tak całkiem jesiennie się zrobiło.
„Pensjonat” Lois Battle czyta się duszkiem, mimo że nie znajdziemy tu trzymającej w napięciu sensacji, niesamowitych zwrotów akcji, ani wielkich dramatów. To opowieść o zwykłej rodzinie, matce i jej trzech dorosłych córkach.
Kobiety nie są w zbyt zażyłych stosunkach, ostatni raz w komplecie widziały się kilkanaście lat temu, na pogrzebie ojca dziewcząt.
Matka prowadzi mały, rodzinny pensjonat, w pięknym starym domu. Pod pretekstem świąt zaprasza wszystkie córki do rodzinnego domu. Żadna nie wierzy, że zjawią się w komplecie. Między siostrami jest mnóstwo „pielęgnowanych” przez lata pretensji.
Sam pensjonat też ma tu symboliczne znaczenie. Dla dorosłych dzieci rodzinny dom często jest jak pensjonat, do którego zjeżdża się przy wyjątkowych okazjach.
Okazuje się, że najbliższych za bardzo nie znamy, że przez lata wydarzyło się w ich życiu tak dużo, że nie są tymi, których pamiętamy, święci nie są tacy święci a rodzinna czarna owca nie jest taka czarna.
Książka jest o trudnych relacjach między ludźmi, których łączą więzy krwi, ale nie oznacza to faktycznej bliskości. Napisana jest z dużym poczuciem humoru, lekko i mądrze. I niesie pozytywne przesłanie. Czasem wystarczy wykazać odrobinę dobrej woli i zacząć rozmawiać, aby rozwiązać nagromadzone przez lata problemy.
Naprawdę polecam!

1 komentarz:

  1. uwielbiam Twoje recenzje! sprawiaja, ze od razu mam ochote zakupic ksiazke, po ktora w zyciu bym pewnie nie siegnela :)

    OdpowiedzUsuń