niedziela, 20 stycznia 2013

Mój jest ten kawałek podłogi...


Sezon studniówkowy w pełni, a mnie zaintrygował pewien szczegół na zdjęciach ze studniówek.  Wystarczy wejść na portale społecznościowe: dziesiątki par kroczą dumnie w takt poloneza,  a większość chłopców ma krawaty w kolorze sukienek swoich partnerek. Sprawdziłam, trend utrzymuje się od kilku lat. Skąd się to wzięło?
Mam tylko jedno skojarzenie...
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Na imprezie mężczyzna rozmawia z kobietą i wszystko świadczy o tym, że świetnie się bawią. Jak zachowa się partner kobiety? Podejdzie i zaborczym gestem obejmie ją, demonstrując „prawo własności”. Ona w takiej sytuacji zada bardzo osobiste pytanie, albo wtuli się w partnera rzucając od niechcenia, że jest już baaardzo zmęczona.
Albo zdjęcia z wakacji. Z reguły, bez względu na liczebność grupy na zdjęciu, bez problemu można stwierdzić kto jest z kim. Wpatrzone, maślane oczęta, objęcia, ta rączka na kolanie, nawet jeśli osoby nie należą do najbardziej wylewnych w okazywaniu uczuć. 
Krótko mówiąc „obsikiwanie terytorium”, jak u kotów na przykład. I choć jest to zachowanie raczej typowe dla samców, jak widać nie jest obce samicom. A więc, żeby nie było, koleś jest w moich barwach, więc jest mój i wszystkim w innych kolorach wara od niego.
Ma to też swoje dobre strony. Gdzieś nad ranem, gdy zmęczenie i alko robią swoje, a tłum facetów jednakowo ubranych (garnitury) zaczyna być nie do rozpoznania, ten krawat w kolorze sukienki może pomóc wyłowić "swojego".
Ale proponowałabym pójść dalej: niech twój partner pachnie twoimi perfumami, ta sama farba do włosów, przynajmniej jakieś pasemko czy dwa...
Znając waszą kreatywność, wierzę, że coś wymyślicie. W końcu moje jest moje, koniec i kropka.   

1 komentarz:

  1. to ja juz chyba wole ostentacyjne obejmowanie sie w tlumie niz krawacik pod kolor sukienki :-)
    ps. czekam na nowego posta!

    OdpowiedzUsuń