poniedziałek, 11 marca 2013

Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof, Marisha Pessl

Na stoliku piętrzy się stos nieprzeczytanych książek, a ja właśnie kupiłam kolejne. Pojęcia nie mam kiedy je przeczytam. Czytam po kilka stron czekając aż się zagotuje woda na kawę, przy śniadaniu lub gdy spóźnia się uczeń...
A książka, którą teraz czytam jest szczególna. Polskie wydanie miała w 2006 roku i udało mi się ją kupić tylko w antykwariacie.
Wiedziałam, że taki tytuł musi oznaczać niezwykłą zawartość i nie myliłam się.
Po całym dniu spędzonym z ludźmi porozumiewającymi się zdaniami pojedynczymi nierozwiniętymi, jest to prawdziwa uczta. Bogactwo języka, niebanalne porównania, odniesienia do literatury zaskakują i oczarowują.
A. powiedziała po przeczytaniu tej książki, że pierwsza następna wydała się taka banalna... Nie dziwię się.
Fajnie było czytając przenieść się do świata, w którym ludzie przeczytali coś więcej niż musieli, do tego zrozumieli tekst, i...niewiarygodne...spowodowało to inteligentne refleksje.
Bohaterka stwierdziła, że wsadzono ją do towarzystwa „jak łyżką do butów”. Przyjaciółka dała jej radę jak ma się przedstawiać poznając faceta w barze: „zawsze mów, że świata nie widzisz poza inżynierią chemiczną. Ludzie nie mają pojęcia co to jest, a samo słowo brzmi tak paraliżująco, że nikt cię nie będzie pytał o szczegóły”.
Facet w knajpie przy autostradzie „lustrował (ją) od góry do dołu wzrokiem mówiącym, że niczego nie pragnie bardziej niż zajrzeć (jej) pod maskę i zbadać (jej) karburator.”
„Toaleta (w barze) była lepka i zarośnięta jak długo nieczyszczone akwarium.”
A powietrze może być „sprężyste i gorące jak artystka z tancbudy po pierwszym numerze”, gdy „czarne niebo podziurawione szpilkami gwiazd mimo woli popisywało się jak pięcioletni Mozart”.
W tej niezwykłej książce jest  klimat, tajemnicza śmierć nauczycielki, rzekomo samobójcza, wyjątkowa intelektualna więź między ojcem i nastoletnią córką, którą sam wychowuje po śmierci żony. Zabawne i bardzo celne uwagi nastolatki na temat relacji ojca z kolejnymi kobietami, które nazywa „chrabąszczami majowymi”.
Gdybym miała komuś podarować książkę z dedykacją (co od czasu do czasu robię), to ta jest do tego celu idealna. Nie przeintelektualizowana, a mądra, miejscami zabawna, genialnie zamykająca skomplikowane rzeczy w kilku słowach. Jeśli czegoś zazdroszczę to właśnie takiego posługiwania się językiem.
Choć nie jest to rzecz z gatunku "lekkie łatwe i przyjemne", lektura obowiązkowa. A może właśnie dlatego?


2 komentarze:

  1. Dzień dobry Krysiu:) Wczoraj, w końcu, udało mi się skończyć lekturę.Nie jest to łatwe przy dwójce maluchów;) Narzekam na permanentny brak czasu na czytanie. Moje wrażenie po lekturze są bardzo dobre. Mimo początkowych trudności z wciągnięciem się w lekturę, dalszy ciąg był mocno trzymający w napięciu. Na pewno książka nie należy do tych z gatunku łatwych, lekkich i przyjemnych. Jest w niej wiele odniesień, które sprawiają, że niekoniecznie dobrze się ją czyta. Sama fabuła bardzo dobrze skonstruowana, z zaskakującym, otwartym zakończeniem. Od początku miałam uprzedzenia do nauczycielki. Nie podobały mi się jej pomysły i zachowanie. Bardzo chętnie sięgnęłabym po dalsze losy Blue, by dowiedzieć się jak potoczyły się jej losy. Szkoda,że nie ma kolejnej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Olu :) bardzo się cieszę, że się nie rozczarowałaś :) ja też chętnie poczytałabym o dalszych losach Blue, i mnie zaskoczyło zakończenie; jestem pewna, że za jakiś czas wrócę do tej książki, bo strasznie jestem ciekawa co w niej znajdę nowego; na razie wróciłam do Murakamiego po sporej przerwie...życzę dużo czasu na czytanie:)

      Usuń