poniedziałek, 6 maja 2013

Życie na później, Marta Rivera De La Cruz



Nie lubię szufladkowania, bo co niby oznacza termin LITERATURA KOBIECA (tak określono tę książkę)? Czy podstawą jest tematyka, czy sposób „podania” (prosto, nieskomplikowanie, aby zrozumiała)? Czy jeśli temat dotyczy relacji międzyludzkich to książka jest dla kobiet, a jak bohater biega z pistolecikiem i epatuje przemocą, to jest to coś dla mężczyzn?
Na podstawie tej książki, mogłabym powiedzieć, że literatura kobieca to infantylne romanse, płyciutkie, żeby mózg się nie przegrzał, ckliwe i naiwne. Mózg kobiecy i tak tego nie wyłapie? Nie pozna się?
Tematem powieści jest ponad dwudziestoletnia przyjaźń kobiety i mężczyzny. Nie przekonała mnie. 
Jest tu epizod z bardzo naciąganą historią odnalezionego filmu z nastoletnią Gretą Garbo. Totalna bzdura. 
Powierzchownie nakreślone postaci, zbyt czarno białe. Nawet ta historia z odnalezionym ojcem, jakby miała na celu zrekompensowanie niezbyt udanego związku z przyjacielem, Janem. Niezbyt udanego, bo platonicznego.
Tutaj zły okazuje się lepszy, głupi mądrzejszy, tylko śmierć jest definitywna. 
Zgodzę się jednak z głównym przesłaniem. Nie można odkładać życia na później. 
A, że od jakiegoś czasu zmagam się oceną mojego podejścia do tego co ważne, z przyjemnością przyjęłam do wiadomości, że jest ktoś kto myśli podobnie. Ja też nie znoszę wszelkiej ostentacji. Uważam, że to co naprawdę ważne i prawdziwe, dzieje się w nas. I nie musimy się obnosić ze smutkiem, poczuciem straty, żalem. Gdy ktoś odchodzi, nie sądzę, żeby było dla niego ważne jak głośno rozpaczamy i jak bardzo widać, że cierpimy. 
Reasumując...nie jest to dzieło szczególne. Z pewnością nie przewróci naszego życia do góry nogami. 
Nie wiem jakie warunki musi spełnić książka, aby została uznana za bestseller, poza marketingiem. Ta moim zdaniem na to miano nie zasługuje.
Można po nią sięgnąć w przypadku dramatycznego braku pomysłu co zrobić z czasem... :)

2 komentarze:

  1. troche szkoda, bo tytul jak najbardziej zachecajacy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wciąż daję się nabrać na opinie umieszczone na okładce książki, a przecież nie zamieściliby uwagi typu "nie kupuj, masakra"...tu każda bzdura ma status przełomowego dzieła :)

    OdpowiedzUsuń