czwartek, 25 lipca 2013

Jak się nie nudzić latem

Tak sobie pomyślałam, że najlepiej odda to, co się dzieje teraz w moim życiu PAMIĘTNIK FRUSTRATKI, czyli remontuję mieszkanie.
W sumie nie powinnam tego przeżywać, bo jak się kupuje mieszkanie w sześćdziesięcioletniej kamienicy, to można się liczyć z koniecznością gruntownego remontu. Mimo to, jest to trauma.
Od ponad dwóch tygodni pakuję dobytek w WORKI NA ŚMIECI. I  myślę, że jest w tym jakaś symbolika. Biorąc pod uwagę, że absolutną większość rzeczy widzę pierwszy raz od lat, powywlekane z różnych zakamarków, naturalne jest pytanie, czy wszystko to jest mi potrzebne. Po cholerę te stosy pościeli, ręczników i wszelkich PRZYDASIÓW, jeśli przez kilka lat nawet o nich nie pomyślałam, o użyciu nie wspomnę.
Prawdziwą „przygodą” okazało się spakowanie książek. Zanim to zrobiłam, odkurzyłam tonę kurzu, zbierającą się latami na przeczytanych książkach, po które teraz prawie nikt nie sięga. Cóż, może ktoś regularnie odkurza bibliotekę, ja nie mam na to czasu. A może jestem tylko beznadziejną panią domu?
Zaczęłam się zastanawiać, o ile fajniejsze byłoby moje życie, gdyby nie ten cały kram. Ile godzin  mniej mogłabym pracować, na ile fajnych wakacji mogłabym pojechać, ile czasu mogłabym spędzić na robieniu czegoś co CHCĘ zamiast tego co MUSZĘ. Czy to już konsumpcjonizm?
Tymczasem w moim mieszkanku trwa totalna demolka. Rano było brzydko teraz jest strasznie.
Na szczęście jeszcze dzisiaj mam łazienkę. Hurra!! Wieczorem, w wannie z pianą po sufit i z książką w łapkach odreaguję pierwszy dzień remontu.




Moja sypialnia po 2. dniu remontu: rozprowadzono przewody elektryczne, mam wystarczającą ilość gniazdek, jest jedna warstwa gładzi gipsowej;


Po czwartym dniu pracy, zaczęła się wyłaniać garderoba, a ściany są coraz bardziej gładkie. Wszystko pokrywa delikatna warstwa białego pyłu. Mnie też. Wciąż mam łazienkę, więc do przeżycia :)



2 komentarze:

  1. o ja Cie! a ja tak lubilam te podloge! ;-) nieustajaco trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. pomijając fakt, że można się było zabić o wyskakujące klepki parkietu, podłoga BYŁA, i to była jej największa zaleta...gdybym ci pokazała zdjęcia z dzisiaj to nie uwierzyłabyś własnym oczom
    :)

    OdpowiedzUsuń