piątek, 12 lipca 2013

Magiczny krąg, Libba Bray



Zabawne, ale nie przepadam za powieściami, których akcja toczy się w wiktoriańskiej Anglii. Do tego powieść ponoć ma odbiorców w zupełnie nie mojej grupie wiekowej. Może wkrótce zacznę czytać Kubusia Puchatka?
Okazało się jednak, że pochłonęła mnie bez reszty, choć to zupełnie nie moja bajka. Wydawało się... 
Trylogia Magiczny Krąg Libby Bray to powieści Mroczny sekret (A Great and Terrible Beauty,2003), Zbuntowane anioły (Rebel Angels, 2005) i Studnia wieczności ( The Sweet Far Thing, 2007). W Polsce były wydane w latach 2009-2010.
Zupełnie niestandardowo została opowiedziana ta historia. Bez zbędnego sentymentalizmu, dynamicznie, interesująco.
W każdej epoce są ludzie, którzy do swoich czasów nie pasują. To oni, wyprzedzając swoje czasy, są animatorami postępu. Buntownicy, którzy nie zgadzają się na zastany porządek. Taka jest główna bohaterka, Gemma Doyle. Tak jak gorset, którego nienawidzi, krępuje ją dosłownie, tak normy społeczne krępują ją intelektualnie. Nie jest zwolenniczką podziału klasowego, jest przeciwniczką roli kobiety, jaką przypisano w jej epoce. Nie akceptuje sytuacji w której kobietą najpierw opiekuje się ojciec, ewentualnie brat a później mąż. Nie zgadza się na wykształcenie sprowadzone do robótek  ręcznych, dobrych manier i konwersacji o niczym.
Powieść to świetny, wiarygodny obraz wiktoriańskiej Anglii i to w wielu aspektach: obyczajowości, stylu życia, jak i samego Londynu, pensji dla panien z dobrych rodzin...
Do tego ten cały mętlik, który dzieje się w głowie nastoletniej dziewczyny, która tak naprawdę to wie tylko to, że nie wie czego chce. Świetne studium dorastania, rozwoju emocjonalnego i intelektualnego...a wszystko to w cyklu powieściowym uważanym za adresowany do młodych dziewcząt.
Akcja toczy jakby w dwóch obszarach, w normalnym świecie i krainie magicznej, nazywanej Międzyświatem. Międzyświat, tutaj jest symbolem dorastania. Przestrzenią, do której ma się dostęp tylko przez jakiś czas. Są jednak ludzie, którzy pozostaja w nim na zawsze, ludzie, których wiek zatrzymuje się, mimo, że dla pozostałych płynie nieustannie. Też mam takie osoby pozostawione na zawsze w Międzyświecie. Ludzi, którzy zawsze będą mieli tyle samo lat, chociaż mnie ich przybywa.  

Jeśli to są powieści dla dziewcząt, to pozostaje mi współczuć facetom, bo pewnie za wielu po nie,  nie sięgnie.
A dlaczego warto? Bo czyta się z zapartym tchem, niezwykła, wartka akcja, świetnie narysowane postaci, realistyczne, prawdziwe. Żadnego taniego sentymentalizmu, grania na uczuciach a mimo to miałam ściśnięte gardło gdy kończyłam. Do tego kilka ostatnich nieprzespanych nocy i trochę zaległości w pracy.
Lektura obowiązkowa.

2 komentarze:

  1. az mam ochote przeczytac je jeszcze raz :) Nie myslalam w ten sposob o Miedzyswieci... i ja z kolei uwielbiam ksiazki, ktorych akcja rozgrywa sie w Anglii XIX wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. trochę trwało zanim przeczytałam te trzy tomy, nie wiem czy się zadomowiłam w ich klimacie, ale czasem tęsknię za nim ... wrócę do tego cyklu za jakiś czas z pewnością; ciekawe jak teraz odebrałabyś tę historię w ten sposób interpretując Międzyświat...

    OdpowiedzUsuń