poniedziałek, 29 lipca 2013

Niezłe ziółko: bazylia



Na moim kuchennym parapecie prawie zawsze stoją dwie doniczki z bazylią. Jedna się kończy, druga przyda się za chwilę. Razem z miętą dają piękny zapach przy każdym podmuchu powietrza z otwartego okna.
Oprócz świeżej używam też suszonej, ale nic nie zastąpi świeżych ziół.
Jest rośliną przyprawową i leczniczą. 
Są potrawy, których bez bazylii nie mogę sobie wyobrazić: pasty (makarony), sery, sałatki. Genialnie komponuje się z pomidorami, oliwkami i serami. Jej intensywny zapach powoduje zawarty w niej olejek bazyliowy o silnym kwiatowo-korzennym zapachu.
Jako roślina lecznicza poprawia trawienie, bo pobudza wydzielanie soku żołądkowego. Działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Uważa się, że podobnie jak melisa działa przeciwdepresyjnie.
Jako roślina przyprawowa ma lekko pikantny smak i zapach. Jest jednym z podstawowych ziół przyprawowych używanych w kuchni włoskiej. Występuje prawie we wszystkich potrawach. Pasuje tak samo do dań warzywnych jak i do mięsnych.
Była uprawiana w ogrodach perfumeryjnych, ponoć odstrasza owady. Ja tego nie potwierdzam, przynajmniej nie komary :)
A do tego robi się na niej nalewki, wykorzystuje w przemyśle perfumeryjnym i spożywczym.
W niektórych miejscach traktuje się ją jako roślinę ozdobną. Ja spotkałam ją w ogrodach perfumeryjnych, w Danii na przykład.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz