piątek, 26 lipca 2013

Uciekinierka z San Benito, Chufo LLorens


Uciekinierka z San Benito (Catalina, la fugitiva de San Benito), Chufo LLorens
przekład z hiszpańskiego Alicja Noworyta
Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa, 2010
(Powieść historyczna hiszpańskiego autora bestsellerów, hiszpańskie wydanie w 2001 roku)

W moim posiadaniu jest sporo książek, w tym również noblistów, które mają do dwustu, trzystu stron. Czy teraz jest jakiś nakaz, że książka musi być obszerniejsza niż 700 stron, bo inaczej jest do niczego? Ta ma ponad 800, a spokojnie cała historię można by opowiedzieć na połowie.
Druga sprawa, że ktoś taki jak Chufo LLorens, doskonale wie, co jest kluczem do sukcesu, jego nazwisko przede wszystkim. A ta książka zdecydowanie bazuje na opinii o autorze.
Historia żywcem wyjęta z romansideł, burzliwe losy dziewczęcia wkomponowane w tło historyczne początku XVII wieku.
Podchodziłam do niej dwukrotnie, za drugim razem przeczytałam całą. Nie chodzi o to, że się zmuszałam, ale to nie jest moja bajka. Irytujące infantylizmy, płyciutkie postaci, nie za  wiele refleksji, banalna narracja. Do tego wszystko czarno białe, albo dobre, albo złe, nic pomiędzy.
A można było z tą historią zdziałać cuda, ma niebywały potencjał. Mam wrażenie, że autorowi zdarzył się wypadek przy pracy.
Mimo to powieść do przeczytania, są wakacje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz