środa, 25 grudnia 2013

Samo szczęście, Karen Wheeler


Samo szczęście, Karen Wheeler
tłumaczenie Maciej Orkan-Łęcki
Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2013

Mam święta w wersji light. Ani wielkich porządków, ani wielkich zakupów, ani wielkiego żarcia. I o to mi chodziło. Miałam przede wszystkim odpocząć i nacieszyć się obecnością K. Okazuje się jednak, że moją nową tradycją jest przechorowanie świąt.
Ale święta 2013 długo (a może zawsze) będą mi się kojarzyć z historią z tej książki.
Nie jest w tzw. klimacie świątecznym. Jest za to niezwykle poruszająca, refleksyjna, melancholijna...
Zastanawiam się jak o niej opowiedzieć, żeby nie „spalić” historii.
W dramatach najbardziej porusza mnie to, że przechodzą bez echa, że ktoś cierpi a cały świat mimo to kręci się nadal, tak jakby nic się nie stało. Że nie spadają gwiazdy, nie przestaje kręcić się Ziemia. Jak co dzień wstaje dzień, świeci słońce i co najbardziej niesprawiedliwe, wciąż bywa pięknie. Pachną kwiaty, ludzie się śmieją, zachody słońca są równie nastrojowe. Nic się nie kończy, choć ktoś bezgranicznie cierpi i świat dla niego przestaje istnieć.
Wiem, że dla wielu osób, będzie to zupełnie inna historia, dla mnie jest o ogromnym uczuciu i o wielkim cierpieniu. Mimo to nie jest przygnębiająca. Opowiada o tym, że nie należy odkładać niczego na później, zakładając, że mamy na to całe życie. Nie wiemy ile mamy czasu i może dobrze. Każdy dzień należy przeżyć tak, jakby miał być ostatnim. Wszystko należy załatwiać na bieżąco, bez niedopowiedzeń, pielęgnowania urazów, bo szkoda życia na bzdury. Są rzeczy o znaczeniu uniwersalnym, ważniejsze od innych i powinniśmy pamiętać o ich randze. (Ech, kumulacja banałów!)
Cokolwiek tu napisałam, nie odda tego co czuję. Mam nieodpartą potrzebę wypłakania się gdzieś w kąciku.
Chociaż w domu pachnie świeżo parzoną kawą i dopiero co wyjętymi z pieca muffinkami.
Dodatkowo męczy mnie fakt, że 2 lipca 2011 roku, w dniu moich urodzin, który był pewnie dla mnie bardzo miły i radosny, komuś w tym dniu runął świat. To niesprawiedliwe, cholernie niesprawiedliwe.


Książka, która rekomenduję, jest trzecią częścią historii Karen Wheeler. Pamiętam, jak głośno się śmiałam czytając poprzednie części...
Moim zdaniem lektura obowiązkowa. 

A tak zupełnie na marginesie...tutaj jest przepis na pyszne muffinki (sprawdzony, tylko zamiast jagód z czekoladą dałam drobno pokrojone jabłko i garść rodzynek), bo przecież czas płynie dalej.


2 komentarze:

  1. Mufiny przepiękne :) mi nigdy nie wychodza takie piękne

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję, ale to zasługa przepisu, nie wykonawcy :)

    OdpowiedzUsuń