niedziela, 13 października 2013

Trochę chaosu, czyli czytam co mi w ręce wpadnie


Dziewczyna na klifie, Lucinda Riley
Między niebem a ziemią, James F. Twyman
Lament, Maggie Stiefvater
Złodziej tożsamości, Erica Spindler

Mam wrażenie, że lata świetlne minęły od czasu kiedy ostatni raz tu coś napisałam. Nie podróżowałam, nie miałam wakacji, a czuję się inaczej ... inna?
Kolejny rocznik dopiero co zaczął studia, wymienili się uczniowie, moi najbliżsi przyjeżdżali i wyjeżdżali, odchorowałam remont i coś bliżej niesprecyzowanego się zmieniło, przez to, że miałam bardzo dużo czasu na myślenie.
Remont okazał się sukcesem, moje mieszkanie jest chyba szczęśliwe, a ja myślę, że jest lepiej niż sobie zamierzyłam.
Za oknem, złoci się resztka liści na „moim” drzewie, po osiemnastej robi się ciemno i ani się obejrzymy będą święta.
Gdzieś po drodze były kolejne urodziny, które zawsze skłaniają mnie do podsumowań i porządków, głównie w głowie.
A, że ten rok w jakimś sensie jest dla mnie przełomowy pojawiły się nowe postanowienia. Jak widać u mnie nie musi to być związane z przełomem roku. Postanowiłam, że przestaję robić za bohaterkę, Zosię-samosię, że mogę pogodzić się z faktem że z czymś sobie nie muszę radzić, że coś jest ponad moje siły. Bo tego lata, jak jeszcze nigdy w życiu, zapragnęłam być ciut ciut rozpieszczana, tak bardzo chciałam, żeby ktoś zrobił coś za mnie, ktoś podjął decyzję, żebym mogła powiedzieć „nie wiem, nie umiem, nie znam się, nie mam sił...”
Ciekawe na jak długo starczy mi tych postanowień. 


Dziwne rzeczy czytałam tego lata. Bez ładu i składu, jakby książki dopasowały się do chaosu, który mnie otaczał. A, że mam poczucie zaległości, wspomnę tu o czterech dziwnych książkach. Każda jest zupełnie inna, a łączy je właśnie to, że są DZIWNE.

Między niebem a ziemią, James F. Twyman 
przekład Ewa Androsiuk-Kotarska
Wydawnictwo Illuminatio Łukasz Kierus, Białystok 2011
 
Autor utrzymuje, że kobieta, z którą się rozstał dwadzieścia lat wcześniej, jest miłością jego życia. Dla mnie bzdura... za mało czasu, żeby się dogadać? Nie potrafią nawet ustalić kompromisu w sprawie wspólnej córki. Była żona zostaje zamordowana, jego zaczynają prześladować wizje jakiegoś odludzia w górach ... no i się zaczyna. Wystarczająco dużo by stworzyć własną religię.
Moim zdaniem każdy ma prawo wierzyć w co mu się podoba, ale nie przepadam za nawiedzonymi, wolę takich mocniej osadzonych na ziemi.
Do tego autor ma denerwującą manierę, polegającą na uporczywym powtarzaniu jacy to cudowni ludzie mu się trafili. Biorąc pod uwagę, że mówi o przyjaciołach, nic dziwnego, też nie ryzykowałabym, że mnie ktoś zjedzie, po stwierdzeniu, że X jest głupkiem.
Po zapoznaniu się z życiorysem autora, przesłanie książki staje się jeszcze bardziej czytelne.
Polecam osobom o niskim ciśnieniu, zamiast kolejnej kawy lub leków. Mnie pomogło.

Lament, Maggie Stiefvater 
przekład  Karolina Socha-Duśko
Wydawnictwo Illuminatio Łukasz Kierus, Warszawa 2011

Kolejna książka w mojej biblioteczce, będąca dowodem, że recenzje to jedno, a książka drugie.
Będę musiała ją gdzieś upchnąć, żeby nie narazić się na komentarze: dziecinniejesz, kochana, jak nic.
Rzecz o tyle warta wspomnienia, że rewelacyjnie się wpisuje w tendencje we współczesnej literaturze. Mogą być wampiry, demony, czarownicy...mogą być i elfy. Do tego to nie jest bajeczka dla dzieci. Słodka historia o nastoletniej miłości, która może góry przenosić. Ładne, pozytywne, ale nie konieczne.

Złodziej tożsamości, Erica Spindler
przekład Jarosław Madejski 
G+J Książki (obecnie Burda Książki), Warszawa 2010

Kryminał, thriller mocno osadzony w realiach, dotykający naprawdę poważnego problemu jakim jest kradzież tożsamości w czasach portali społecznościowych, blogów i powszechnej dostępności danych osobowych.
Szału nie ma, ale jest to dobre rzemiosło i dla miłośników gatunku do przeczytania.

Dziewczyna na klifie, Lucinda Riley
przekład Marzenna Rączkowska
Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2013
 
Chociaż milion razy protestowałam przeciwko szufladkowaniu literatury, to powiem, że gdyby facet to przeczytał do końca, to byłabym zdziwiona. Jest sentymentalnie, są rozstania i powroty, jest wielopokoleniowa historia, tak dziwna, że aż możliwa. Są piękni i bogaci, dobro zwycięża, a liczy się tylko miłość.
Biorąc pod uwagę, że można na tyle sposobów tracić czas, to równie dobrze można sięgnąć po wymienione książki. Albo nie...lepiej iść na spacer albo na piwo.