poniedziałek, 23 czerwca 2014

Norwegian Wood, Haruki Murakami



Norwegian Wood, Haruki Murakami
przekład Dorota Marczewska i Anna Zielińska-Elliott
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2006
audiobook czyta Marek Walczak

Nigdy nie wiadomo co otworzy furtkę do wspomnień w naszej głowie. Czyjś zapach perfum, utwór muzyczny, przypadkowo usłyszane słowo...
Gdy samolot zbliżał się do lądowania, a z głośników samolotu słychać było Norwegian Wood The Beatles, Watanabe zostaje aż przytłoczony lawiną wspomnień. A my stajemy się świadkami emocjonującej historii. Świadkami kilku lat z życia, które wywarły silny wpływ na osobowość głównego bohatera. Choć może powinnam użyć sformułowania piętno, bo wpływ nie oddaje w pełni znaczenia tych wydarzeń. 
Nie dość, że Watanabe sam nie może otrząsnąć się z traumy po samobójczej śmierci przyjaciela, pogodzić się ze stratą, z faktem, że nie mógł tego przewidzieć, zapobiec, musi (?) pomóc komuś o słabszej konstrukcji psychicznej. Dziewczynie zmarłego przyjaciela. Pomóc, gdy sam cierpi nie mniej i nie otrzymuje pomocy. A gdy uwzględni się jego siedemnaście lat, to dochodzi się do wniosku, że trzeba mieć naprawdę silną psychikę, aby się z tym uporać.  
Murakami daje nam jeszcze jedną historię o trudnym dorastaniu. Czasem zbyt trudnym, aby je przetrwać. Lecz nie jest to taka zwyczajna historia. Osadzona w realiach końca lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, musi niejako nawiązać do protestów studentów, które przetoczyły się przez większość uniwersytetów. No i rewolucja seksualna, która ma swą genezę w tym okresie. Ale o tym później.
Jakby chcąc podkreślić szczególną wrażliwość Watanabe, autor przeciwstawia mu postać kontrastową, jego kolegę z uczelni, cynika, który jakby na przekór żyje bezrefleksyjnie i zakładając, że życie to "pudełko czekoladek", wybiera tylko te ulubione. 
Charakterystyczne u Murakamiego jest również traktowanie śmierci, która "nie jest końcem życia, lecz jego częścią". Szczególnie cenne, gdy "reszta świata" stosuje wyparcie, udając, że śmierć przestała istnieć, tak jak nie ma już procesu starzenia. 
No i temat seksu w prozie Murakamiego. Kilka razy gdzieś tam wspominałam, że nie lubię opisów seksu w literaturze, bo są albo śmieszne, albo żenujące. Choć podtrzymuję to co wcześniej powiedziałam, to myślę, że nie dotyczy to tego autora. Tu, mam wrażenie, seks jest czymś pierwotnym, czymś naturalnym. Przecież seksualność jest wpisana w nasz byt. Nie odnoszę wrażenia, żeby autor epatował seksualnością, czy "podbijał" zainteresowanie opisami o tej tematyce. Pojawiają się one, bo seks jest w sferze ludzkich zainteresowań, bo ludzi łączy, bo jest czymś naturalnym. Oczywiście, gdy to komuś nie odpowiada, może sięgnąć po Żywoty Świętych, tam tego nie ma. 
I jeszcze jedno... dlaczego ludzie muszą wszystko zaszufladkować? Kto pierwszy zakwalifikował tę powieść do kategorii ROMANS? Moim zdaniem, to niesprawiedliwe i bardzo spłyca wymowę tego utworu. Ale co ja tam wiem...
PS: Czytałam i słuchałam tej książki na zmianę, nie mogąc się oderwać. I choć nadal będę twierdzić, że preferuję książki w wersji papierowej (zapach farby drukarskiej, nowego papieru, szelest kartek...), to postanowiłam, że audiobooki muszą się znaleźć w moim zasięgu, bo gwarantują 100% wykorzystanie czasu na czytanie. Przecież musimy robić tyle rzeczy, które na czytanie nie pozwalają!!
Pozostaję zafascynowana wrażliwością autora, jego intelektem i cudowną lekkością pióra. Polecam wszystkim, którzy jakimś cudem jeszcze tego nie czytali.

4 komentarze:

  1. trzecie recenzja ksiazki tego samego autora... no niezle :-) zastanawia mnie co Cie sklonilo do siegniecia po jego ksiazki...;D calkiem inaczej, chyba nawet fajniej czyta sie czyjas recenzje juz po przeczytaniu ksiazki; a samo Norwegian Wood uwielbiam; trafilo na moja polke z ulubionymi ksiazkami, a byly tam dopiero trzy inne, wiec to COS znaczy :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. ok, masz na piśmie :) przyznaję, że to TY namówiłaś mnie na sięgnięcie po tego autora :) ja stanowczo za często zaliczam wpadki więc chyba kieruję się dziwnymi kryteriami; ale na usprawiedliwienie mam to, że nadużywane jest określenie bestseller a ja wierzę ludziom; nie dotyczy to Murakami (czy Murakamiego? czy powinnam odmieniać jego nazwisko?) masakra !! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za Murakami sięgnę na pewno. Ostatnio odwiedziłam księgarnie i wybrałam jedną jego książkę ,,po zmierzchu". Na początek wzięłam cienką. Myślę, że mi się spodoba : >

    OdpowiedzUsuń
  4. to czekam na pierwsze wrażenia z lektury, mam nadzieję, że podzielisz się uwagami na temat książki :)

    OdpowiedzUsuń