środa, 23 lipca 2014

Przerwane milczenie, Charlotte Link



Przerwane milczenie, Charlotte Link
przekład Sława Lisiecka
Wydawnictwo Sonia Draga

Do tej historii jak nic, pasuje jedno z moich ulubionych powiedzonek: "strzeż nas Boże od przyjaciół, bo z wrogami sami damy sobie radę."
Uważam, że nie "odkryję Ameryki", stwierdzając, że nikt, tak jak ktoś bliski, nie potrafi nas zranić. Po pierwsze, tylko ktoś bliski zna nas wystarczająco dobrze, by wiedzieć jak uderzyć, by naprawdę zabolało. Po drugie odsłaniamy się, jesteśmy bezbronni w stosunku do bliskich, bo nie spodziewamy się "ataku". 
Ta historia jest dowodem na to co napisałam wyżej. Mamy trzy niemieckie pary małżeńskie, przyjeżdżające od lat, do idyllicznej posiadłości wiejskiej na angielskiej prowincji. Klasa średnia, w średnim wieku. Mężczyźni (adwokat, psychoterapeuta i naukowiec) przyjaźnią się od dzieciństwa. Są też żony, w tym jedna sporo młodsza, bo druga. Do tego trójka dzieci i jedno "w drodze".  Tylko tej "nowej" coś w tym wszystkim nie pasuje. W tej sielance jest za dużo traumy, depresji, frustracji i skrywanych, lepiej lub gorzej, niechęci. Coś tajemniczego się kiedyś wydarzyło, jakieś dziwne związki "spinają" całe to towarzystwo. Napięcie jest fizycznie wyczuwalne, więc nic dziwnego, że musi nastąpić eksplozja. 
Książka zaczyna się zgodnie z hitchcockowską zasadą, mówiącą, że dobra historia zaczyna się od trzęsienia ziemi a później następuje stopniowy wzrost napięcia. Jedna z głównych postaci wraca ze spaceru i znajduje kilka osób brutalnie zamordowanych. Śledztwo prowadzi policja, co zrozumiałe i pozostali przy życiu, każdy na swój sposób próbując wyjaśnić tragedię.
Mamy naprawdę dobrze scharakteryzowane postaci, dynamiczną akcję, wielowątkową historię z tajemnicą z przeszłości. Niezłe studium ludzkiej natury, może nieco przerysowane momentami, ale adresowane w końcu do zróżnicowanego czytelnika. 
Wnioski, jak zwykle, każdy z czytających wyciągnie inne. Dla mnie oczywiste jest, że z dystansu często widać lepiej, że nawet będąc w doskonałym związku, dobrze jest zachować zdrowy rozsądek, że wcale nie jest tak, że brak werbalizacji nie powoduje, że problem nie istnieje, no i czasem trzeba się zaangażować, a nie udawać, że nie widzę, bo tak jest wygodnie. Bywa, że ceną jest życie.
A reasumując, Charlotte Link mnie nie rozczarowała. To druga Jej powieść, jaką przeczytałam i z przyjemnością ją rekomenduję. Choć zdaję sobie sprawę, że nie jest to dzieło, które zmieni losy świata, jest to dobra wakacyjna lektura, od której nie można się oderwać. Wakacje w końcu mają swoje prawa. Czyż nie? 

6 komentarzy:

  1. Hmm nie czytałam ani jednej jej książki, ale z przyjemnością naprawię ten błąd : ) Jadę niedługo nad morze i zamierzam poszperać i jakieś książki pokupować. Wiem wiem, miałam się powstrzymać, bo moja półka troszkę pęka w szwach, ale co mi tam szkodzi : ) Książek nigdy mało :D

    OdpowiedzUsuń
  2. też nie potrafię odmówić sobie kupna książek, myślę jednak, że to takie miłe uzależnienie :) życzę udanych wakacji i mnóstwa czasu na czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Początkowe słowa są smutne, ale prawdziwe. Najbardziej boli odrzucenie, oszukanie przez bliską nam osobę, dla której bylibyśmy w stanie zrobić wszystko, do której jesteśmy przywiązani i myślimy, że możemy na niej polegać. Pytanie jak żyć. Czy podchodzić do wszystkich z nutką rezerwy i w praktyce przeżyć życie w samotności, czy oddać się w całości drugiej osobie i później cierpieć. Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
    Świetny wpis. Zostałam zmuszona do przeczytania tej książki i nie mam nic przeciwko :)

    Uściski R.

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję :) cieszę się, że zainteresowałam cię tą książką; autorka pisze naprawdę specyficzne "rzeczy", takie mądrzejsze, nieodmóżdżające :) uściski

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi ta powieść się najbardziej podobała z twórczości Link. Autorce udało się stworzyć niesamowity klimat

    OdpowiedzUsuń
  6. a czytałaś LISIĄ DOLINĘ? to była moja pierwsza powieść Link i jak dotąd najlepsza...chociaż tę fajnie wspominam

    OdpowiedzUsuń