sobota, 11 października 2014

Po zmierzchu, Haruki Murakami



Po zmierzchu, Haruki Murakami
przekład Anna Zielińska-Elliott
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2007

Jedna noc w Tokio, kilkoro zupełnie przypadkowych osób, mniejsze i większe dramaty. Kilka nieźle zapowiadających się wątków. Piękna dwudziestolatka w śpiączce, ukrywająca się kobieta, uciekająca nie wiadomo przed czym, pobita przez klienta chińska prostytutka i sam jej klient, oraz para błąkających się nieco bez sensu młodych ludzi, między którymi jak muśnięciem pędzla zostaje zaznaczony "prawie początek" romansu. No tak,  jest jeszcze dawna zapaśniczka, obecnie kierująca hotelem z pokojami wynajmowanymi na godziny. 
Zbyt wiele wątków, ledwie zarysowane postaci, wymuszone dialogi. Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę to o powieści Murakamiego. Jakiś recenzent napisał, że Murakamiego lubi czytać nawet jak pisze o niczym. Mogłabym powiedzieć to samo. Wolałabym, żeby było o niczym. Dobrze o niczym, niż byle jak o zbyt dużo. W połowie książki zastanawiałam się, jakie to zobowiązania autor musiał sfinansować z dochodów z naprędce skleconego dzieła. 
Murakami jest mistrzem narracji, czytelnik może poczuć zapach parzonej kawy, dotyk kociego futerka, odczuwać, a nie tylko być świadkiem. Ale tu jakoś wszystko zostało spłycone, zabrakło mi emocjonalności charakterystycznej dla Murakamiego. 
Podobał mi się tylko jeden wątek, coś na co nie zwrócił uwagi nikt z recenzujących. Epizod z lustrami, w których odbicie nie jest tylko odbiciem, lecz żyje własnym życiem. 
Reasumując, liczyłam na dzieło sztuki, a dostałam wytwór dobrego rzemiosła. 
Mimo to polecam, choćby po to, by stwierdzić, że "potknięcie" MISTRZA, oznacza zupełnie co innego niż potknięcie przeciętniaka.
 
    

7 komentarzy:

  1. moze Ty juz za duzo oczekujesz od niego, co? :-) w mysl zasady apetyt rosnie w miare jedzenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. myślałam o tym ...ale jednak nie, to dziesiąta (!!) jego książka jaką przeczytałam i obiektywnie stwierdzam, że najsłabsza, niestety ...ale i tak przeczytam resztę ...mam jeszcze pięć albo sześć :):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam tę książkę jakiś czas temu i teraz nie wiem czy zaczynać nią przygodę z tym autorem :>

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet słabszy Murakami, to zawsze Murakami, przeczytaj i powiedz co myślisz, bo w końcu ja nie mam monopolu na rację...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam, ale zamierzam, jestem fanką Murakamiego. Jego najlepszy tytuł według mnie "Kafka nad morzem".

    OdpowiedzUsuń
  6. ja uwielbiam Murakamiego, nawet gdy jest trochę w gorszej formie, więc polecam stanowczo ...i nie potrafiłabym chyba podać tytułu, który lubię szczególnie...ale przemyślę to :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Murakami super, moje odkrycie kiedy jeszcze nie był tak znany. Skoro go polubiłaś tp może przypadnie Ci gustu inna lektura: http://coco-bebe.blogspot.com/2014/10/aleja-chanel-n5-daniela-farnese-recenzja.html Tu jej recenzja :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń