czwartek, 6 listopada 2014

Kwietniowa czarownica, Majgull Axelsson


Kwietniowa czarownica, Majgull Axelsson
przekład Halina Thylwe
Wydawnictwo W.A.B. 2002, (Grupa Wydawnicza Foksal) Warszawa

W powieściach Majgull Axelsson nie ma szczęśliwych ludzi. Ludzie zmagają się z głodem, nałogami, chorobami. Nawet  gdy podejmują walkę i są bardzo zdeterminowani, nie jest powiedziane, że odniosą sukces. Bo nie jest łatwo odmienić los, gdy jest się przegranym na starcie. Gdy żyje się ze świadomością porzucenia tuż po urodzeniu i nie zna się rodziców, gdy chora psychicznie matka znęcała się psychicznie i fizycznie, gdy jest się dzieckiem prostytuującej się alkoholiczki. Albo gdy rodzi się z ciężkim porażeniem mózgowym, a lekarze zakładają, że upośledzenie fizyczne jest równoznaczne z umysłowym. 
Życie nie jest proste, gdy cały czas trzeba udowadniać, że jest się więcej wartym niż świadczyłoby o tym pochodzenie, gdy wciąż trzeba podkreślać jak bardzo jest się wdzięcznym za wszystko co się dostaje. 
Bohaterowie powieści Majgull Axelsson są obciążeni traumą każdy na swój sposób. Dzieci, bo są niechciane, niekochane i niepotrzebne. Dorośli, bo walczą ze swoimi demonami, które też gdzieś tam mają swoje "umocowania" w przeszłości. 
I każdy z bohaterów radzi sobie na swój sposób. Dwie z bohaterek mimo przeciwności osiągają bardzo dobre wykształcenie, jedna powiela życiorys matki, jedna zagłusza wyrzuty sumienia spowodowane oddaniem własnego dziecka, wychowując te odrzucone. I jeszcze jedna, ta najbardziej poszkodowana przez los, stwarza sobie namiastkę życia. Przykuta do wózków inwalidzkich i łóżek, niepotrafiąca mówić, całą siłę egzystencji skumulowała w GŁOWIE. Posiadła dar umieszczania swego JESTESTWA w istotach, rzeczach, które w przeciwieństwie do niej mogą się przemieszczać: owady, ptaki, drobne zwierzęta, ludzie...kropla wody. Za ich pośrednictwem może widzieć, czuć, a więc ŻYĆ. To właśnie KWIETNIOWA CZAROWNICA. 
Byłam pod wrażeniem pisarstwa Majgull Axelsson już po pierwszej przeczytanej książce, po PĘPOWINIE, mimo, że ta powieść nie była oceniana najlepiej. KWIETNIOWA CZAROWNICA tylko upewniła mnie w mojej opinii. Autorka nie opowiada banalnych historii. Rzeczowo, bez egzaltacji, z dziennikarską precyzją opowiada o ludzkich losach. Atmosfera powieści choć przytłaczająca, wciąga, nie pozostawia obojętnym. Każda z postaci jest równie ważna i interesująca. I mimo nagromadzenia nieszczęścia, trudno się od nich uwolnić.
Obok świetnie scharakteryzowanych postaci, znajdujemy rzetelnie przedstawione tło historyczne. Obraz Szwecji bez upiększeń, nie wyidealizowany. Obraz państwa opiekuńczego, a może nadopiekuńczego, które w imię zasad tworzyło getta, czy pozbawiało praw do opieki nad własnym dzieckiem. 
Znajdujemy tu także przyczynek do historii psychiatrii, która jest jedną z bardziej mrocznych kart historii medycyny. 
Reasumując, w KWIETNIOWEJ CZAROWNICY otrzymujemy wielowarstwową i wielowątkową powieść o cierpieniu i ogromnej samotności. O tym, że okaleczone, bo pozbawione uczuć dzieci, mają problem z uczuciami przez resztę życia, bo nie można dać czegoś, czego się samemu nie posiadło. Otrzymujemy powieść o potrzebie akceptacji i miłości. O tym, że okaleczenie psychiczne może mieć poważniejsze skutki i może być trudniejsze do udźwignięcia niż rzeczywiste kalectwo, to fizyczne. 
Nie jest to łatwa lektura, bo miejscami aż przygnębiająca. A przy tym na każdej stronie dostajemy potwierdzenie, że Autorka jest osobą o ogromnej empatii i wrażliwości. 

PS: Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co powiedzielibyście BOGU, gdyby dane było wam GO spotkać? A jak myślicie, co ma do powiedzenia osoba, która spędza prawie pięćdziesiąt lat w unieruchomieniu, a przy tym cholernie inteligentna, która nie może niczego zrobić sama i do tego zaprotestować, wykrzyczeć frustracji, bo mówić samodzielnie też nie może.
Wstrząsająca lektura!





7 komentarzy:

  1. brzmi magicznie i bardzo smutno; preczytam jednak, choc pewnie bede przekilnac te decyzje w trakcie czytania;

    OdpowiedzUsuń
  2. to książka z gatunku tych, które latami siedzą w głowie, jak gwóźdź... nie dla osób o twojej wrażliwości

    OdpowiedzUsuń
  3. Stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Może niekoniecznie teraz, ale gdy pogoda przestanie być tak przygnębiająca. Wydaje mi się, że to jedna z tych książek, które pomagają zauważyć jak wielkimi szczęściarzami jesteśmy i zapomnieć o codziennym marudzeniu.
    Uściski, Rogaś

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, Kamilko :) a tę autorkę polecam z każdą jej książką, cokolwiek wpadnie ci w ręce, uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam. Bardzo mi się spodobała i postanowiłam przeczytać resztę książek autorki. Lektura nie jest lekka ale bardzo łapiąca za serce.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się i też postanowiłam przeczytać wszystko :) pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale ja niczego nie kasuję :) potem za dużo roboty z przywracaniem :)) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń