środa, 26 listopada 2014

Mam łóżko z racuchów, Jaclyn Moriarty


Mam łóżko z racuchów, Jaclyn Moriarty
przekład Elżbieta Zychowicz
Wydawnictwo W.A.B. Warszawa, 2007

Książka trafiła do mnie przypadkiem, bo potrzebowałam czegoś na kilkugodzinną podróż. Nie kupiłabym książki o tak trywialnym tytule. Dodam, że mimo uważnej lektury ponad pięciuset stron, nie widzę związku tytułu z treścią książki. I znowu okazało się, że notę na okładce napisała osoba, która jej nie czytała. Nie mogłam doszukać się zapowiadanych zmysłowych opisów (co miałoby być zmysłowo opisane w tej powieści? nie wiem!), kryminalnego wątku i analogii do "Amelii". Prędzej widziałabym podobieństwa do "Truman Show". 
To MOGŁA BYĆ całkiem fajna historia. Okazuje się jednak, że nie można już napisać NORMALNEJ książki. Trzeba "pociąć" fabułę i wymieszać wątki. Na siłę musi być zabawnie.  
A autorka porusza tu kilka naprawdę istotnych problemów: samotności w związkach czy potrzebę dzieci integracji z grupą. Gdyby tylko to wszystko nie zostało przekombinowane, mogła wyjść całkiem dobra książka. Nie wyszła. 
Pozytywnie zaskoczyło mnie tylko zakończenie. Nie zdradzę dlaczego, bo może ktoś jednak będzie chciał ją przeczytać. 
Reasumując, to książka jakich setki zalegają półki księgarskie, nic nie wniesie, niczego nie zburzy. Pozostaje pytanie, po co tracić na nią czas.

czwartek, 6 listopada 2014

Kwietniowa czarownica, Majgull Axelsson


Kwietniowa czarownica, Majgull Axelsson
przekład Halina Thylwe
Wydawnictwo W.A.B. 2002, (Grupa Wydawnicza Foksal) Warszawa

W powieściach Majgull Axelsson nie ma szczęśliwych ludzi. Ludzie zmagają się z głodem, nałogami, chorobami. Nawet  gdy podejmują walkę i są bardzo zdeterminowani, nie jest powiedziane, że odniosą sukces. Bo nie jest łatwo odmienić los, gdy jest się przegranym na starcie. Gdy żyje się ze świadomością porzucenia tuż po urodzeniu i nie zna się rodziców, gdy chora psychicznie matka znęcała się psychicznie i fizycznie, gdy jest się dzieckiem prostytuującej się alkoholiczki. Albo gdy rodzi się z ciężkim porażeniem mózgowym, a lekarze zakładają, że upośledzenie fizyczne jest równoznaczne z umysłowym. 
Życie nie jest proste, gdy cały czas trzeba udowadniać, że jest się więcej wartym niż świadczyłoby o tym pochodzenie, gdy wciąż trzeba podkreślać jak bardzo jest się wdzięcznym za wszystko co się dostaje. 
Bohaterowie powieści Majgull Axelsson są obciążeni traumą każdy na swój sposób. Dzieci, bo są niechciane, niekochane i niepotrzebne. Dorośli, bo walczą ze swoimi demonami, które też gdzieś tam mają swoje "umocowania" w przeszłości. 
I każdy z bohaterów radzi sobie na swój sposób. Dwie z bohaterek mimo przeciwności osiągają bardzo dobre wykształcenie, jedna powiela życiorys matki, jedna zagłusza wyrzuty sumienia spowodowane oddaniem własnego dziecka, wychowując te odrzucone. I jeszcze jedna, ta najbardziej poszkodowana przez los, stwarza sobie namiastkę życia. Przykuta do wózków inwalidzkich i łóżek, niepotrafiąca mówić, całą siłę egzystencji skumulowała w GŁOWIE. Posiadła dar umieszczania swego JESTESTWA w istotach, rzeczach, które w przeciwieństwie do niej mogą się przemieszczać: owady, ptaki, drobne zwierzęta, ludzie...kropla wody. Za ich pośrednictwem może widzieć, czuć, a więc ŻYĆ. To właśnie KWIETNIOWA CZAROWNICA. 
Byłam pod wrażeniem pisarstwa Majgull Axelsson już po pierwszej przeczytanej książce, po PĘPOWINIE, mimo, że ta powieść nie była oceniana najlepiej. KWIETNIOWA CZAROWNICA tylko upewniła mnie w mojej opinii. Autorka nie opowiada banalnych historii. Rzeczowo, bez egzaltacji, z dziennikarską precyzją opowiada o ludzkich losach. Atmosfera powieści choć przytłaczająca, wciąga, nie pozostawia obojętnym. Każda z postaci jest równie ważna i interesująca. I mimo nagromadzenia nieszczęścia, trudno się od nich uwolnić.
Obok świetnie scharakteryzowanych postaci, znajdujemy rzetelnie przedstawione tło historyczne. Obraz Szwecji bez upiększeń, nie wyidealizowany. Obraz państwa opiekuńczego, a może nadopiekuńczego, które w imię zasad tworzyło getta, czy pozbawiało praw do opieki nad własnym dzieckiem. 
Znajdujemy tu także przyczynek do historii psychiatrii, która jest jedną z bardziej mrocznych kart historii medycyny. 
Reasumując, w KWIETNIOWEJ CZAROWNICY otrzymujemy wielowarstwową i wielowątkową powieść o cierpieniu i ogromnej samotności. O tym, że okaleczone, bo pozbawione uczuć dzieci, mają problem z uczuciami przez resztę życia, bo nie można dać czegoś, czego się samemu nie posiadło. Otrzymujemy powieść o potrzebie akceptacji i miłości. O tym, że okaleczenie psychiczne może mieć poważniejsze skutki i może być trudniejsze do udźwignięcia niż rzeczywiste kalectwo, to fizyczne. 
Nie jest to łatwa lektura, bo miejscami aż przygnębiająca. A przy tym na każdej stronie dostajemy potwierdzenie, że Autorka jest osobą o ogromnej empatii i wrażliwości. 

PS: Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, co powiedzielibyście BOGU, gdyby dane było wam GO spotkać? A jak myślicie, co ma do powiedzenia osoba, która spędza prawie pięćdziesiąt lat w unieruchomieniu, a przy tym cholernie inteligentna, która nie może niczego zrobić sama i do tego zaprotestować, wykrzyczeć frustracji, bo mówić samodzielnie też nie może.
Wstrząsająca lektura!