środa, 14 stycznia 2015

Posłaniec, Markus Zusak


Posłaniec, Markus Zusak
przekład Anna Studniarek
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2009

POSŁANIEC Markusa Zusaka jest powieścią wcześniejszą niż ZŁODZIEJKA KSIĄŻEK i zupełnie inną w charakterze. Nie jest dziełem, które rzuci na kolana i odwróci losy świata, ale jest dobrze napisaną uroczą historią (hmm, szukałam innego przymiotnika i żaden nie pasował równie dobrze). 
Z zaskoczeniem przeczytałam, że jest adresowana do starszej młodzieży, a ja bardzo nie lubię szufladkowania, zawsze budzi we mnie przekorę.
Bohaterem jest dziewiętnastoletni mieszkaniec małego, australijskiego miasteczka. Typowy nieudacznik, a takim ludziom wciąż przytrafiają się jakieś dziwne historie. Na przykład w czasie załatwiania czegoś w banku, ktoś na ten bank napada. Napastnik jest jeszcze większym nieudacznikiem, jego wspólnik odjeżdża, gubi broń podczas ucieczki i usiłuje uciec samochodem, którego nie można uruchomić. Ed, nasz bohater i narrator, podnosi broń i ściga złodzieja zatrzymując go do przyjazdu policji. Zostaje bohaterem, przez kilka tygodni pisują o nim tabloidy, udziela kilku wywiadów i w pewnym stopniu staje się rozpoznawalny. To moment przełomowy, bo jakiś czas po tym, otrzymuje list. W nim asa z trzema adresami. Dostaje zadania do wykonania. Ma w bliżej nieokreślony sposób odmienić los kilku osób. Nie otrzymuje wskazówek co i jak ma zrobić, to pozostawione jest jego intuicji, inteligencji, wrażliwości. Zadania zlecane z kolejnymi asami bywają coraz trudniejsze. 
Sam Ed ma też nieźle pogmatwane życie. Mieszka w zrujnowanym domu, zarabia grosze jako taksówkarz, dopiero co zmarł mu ojciec, a matka ma bardziej ulubione dzieci. Jego przyjaciele są równie "przebojowi". Ich główną rozrywką jest gra w karty i upijanie się najtańszym alkoholem. A dziewczyna, w której Ed się kocha, sypia z kolegą z pracy...
To zadanie, polegające na pomocy ludziom, tak samo pokiereszowanym jak on, odmienia jednak i jego życie. Zaczynają się dziać tajemnicze rzeczy, a największą zagadką jest ZLECENIODAWCA.

Ta niezbyt obszerna powieść jest miejscami tak refleksyjna i mądra, że byłam zaskoczona. Jest napisana w inteligentny sposób, ale bez wymądrzania się, w taki nie nachalny sposób. Bez moralizatorstwa. 
Bardzo lubię ten sposób narracji, jakim posługuje się autor. Lubię zabawę słowem: drzwi zamykające się z krzykiem, gwiazdy skapujące z nieba. Zabawne i sarkastyczne uwagi, że faceta można zabić proponując mu przyjaźń, gdy ten kocha. Albo jego wersja świąt bożego narodzenia. "Rodziny z całego świata spotykają się przy stole i radują swoim towarzystwem przez jakieś kilka minut. Przez godzinę się tolerują. Później już z trudem znoszą swoją obecność." 
I jeszcze gra w karty jako alegoria życia. Jeśli on zaistniał w życiu kilkunastu osób, otrzymując takie zadanie zapisane na kartach, to czy ci, którzy pojawili się w jego życiu, czy też otrzymali zlecenia? A jeśli tak, to kto rozdaje karty? 
Kończąc, powiem tylko, że jest to miejscami zabawna, miejscami melancholijna, mądra opowieść z morałem, którą lekko się czyta. 
Czasami mam wrażenie, że "czepiam" się książek, że nie powodują rewolucji w moim postrzeganiu świata. A przecież głównie czytamy dla relaksu. Jeśli nie jest to przy okazji zmarnowany czas, to już prezent. W tym sensie ta książka jest takim małym prezentem.
Polecam.


5 komentarzy:

  1. Mam w planach, także jak tylko wpadnie mi w ręce na pewno przeczytam. ,,Posłaniec" znajduje się na mojej liście ,,must read.

    OdpowiedzUsuń
  2. to życzę, żeby wpadła w ręce, myślę, że nie będzie to czas stracony; pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, ze tak pozno sie za nia zabralas i troche lezala na stosiku :) nie wiem czy pamietasz, ale dokladnie takiej ksiazki szukalam... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. bardzo podoba mi sie zakonczenie recenzji :)

      Usuń
  4. wszystkie książki długo czekają na swoją kolej, niektóre rok!! łatwiej książkę kupić, niż znaleźć czas na jej przeczytanie...ale mój stosik maleje, bo chwilowo nie kupuję :)

    OdpowiedzUsuń