sobota, 10 stycznia 2015

Wolność słowa

Ostatnio tak wstrząsa światem, że echa tego docierają nawet do mojej bańki mydlanej. Trudno udawać, że nic się dzieje i żyć między pracą, książkami i wypełnianiem codziennych, małych obowiązków.  
Do rzeczy jednak... Myślę, że każdy może sobie wyobrazić reakcję człowieka, którego się obraża. Trudno wręcz się spodziewać, że obrażany nie będzie reagować. Oczywiście, pozostaje mieć nadzieję, że obrażona osoba, w odwecie nie spali nam domu, albo nie wystrzela połowy krewnych. 
Jakby nie patrzeć, zawsze mamy przynajmniej dwa wyjścia. Możemy nie wyrażać negatywnych opinii na temat tego, co nam się nie podoba u ludzi, nie ośmieszać ich przekonań, lub wierzyć, że są na tyle cywilizowani, że nie będą się mścić. Z drugiej strony... jest wolność słowa. Możemy do woli wypowiadać się na każdy temat.
Z doświadczenia jednak wynika, że wszystko ma swoje konsekwencje. I nie można liczyć na bezkarność. Szczególnie, gdy zdrowy rozsądek pomówionych, obrażonych, urażonych...nie podszepnie im ODPUŚĆ, WSZAK KTOŚ MUSI MIEĆ ROZUM.
Bywa, że nakręca się spirala przemocy. Eskalując z etapu na etap. Czasem kolejne pokolenia nie pamiętają genezy konfliktu, pamiętają tylko kto wróg. A, że z okresu na okres, po każdej ze stron, opowiadają się kolejni, przychodzi taki moment, że w konflikcie są już wszyscy.
Co dalej? NIC! Dokładnie, NIC, absolutne NIC. Bo w końcu komuś nie wytrzymają nerwy, bo frustracja narasta po każdej ze stron. I będzie można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że PO NAS TYLKO POTOP, ALBO KONIEC ŚWIATA. Jak kto woli.

Wiara w bezkarność w obliczu prawa bywa zwodnicza. Wystarczy przejrzeć statystyki, ilu ludzi ulega wypadkom na przejściach dla pieszych. A przecież w tych miejscach pieszy jest uprzywilejowany.
Czyż nie  jest tak,  że KTO SIEJE WIATR, TEN ZBIERA BURZĘ? 

Nie rozumiem więc, po co mi wolność słowa? Przecież istnieje jeszcze coś takiego jak dobre wychowanie, kultura, ogłada... Jak zwał tak zwał. To wszystko i każde z osobna, nie pozwala według mnie na niegodne traktowanie innych.
I zdrowy rozsądek, który podpowiada, że wszyscy zdrowego rozsądku nie posiadają, a więc nie odpuszczą.
Jeśli, ktoś ma wątpliwości, co do przesłania, tego co powiedziałam, to od razu powiem, że jestem absolutnie przeciwnikiem stosowania przemocy. Każdej. Zarówno w życiu prywatnym, w rodzinie, jak i tej w makroskali. Mam na myśli wojny czy terroryzm. Uważam, że powinna być zniesiona kara śmierci. Przemoc jest oznaką słabości. Kara śmierci jest oznaką barbarzyństwa.
Nie rozumiem, dlaczego tak trudno niektórym to zrozumieć.
Dlatego nie tłumaczę, nie usprawiedliwiam zamachu w Charlie Hebdo. Chcę tylko powiedzieć, że MOŻNA SIĘ BYŁO TEGO SPODZIEWAĆ.
Dodam jeszcze, że nie pochwalam KONFORMIZMU. Czasem jednak mam wrażenie, że pewne zachowania, zgodne z prawem jakby nie było, są  jak uprawianie sportów ekstremalnych. Mają tylko zadanie podniesienie poziomu adrenaliny. Nie uważam, że należy żyć unikając ryzyka. Ale ponoszenie ryzyka też może być uzasadnione. Wolontariusze pracujący w Afryce i walczący z ebolą też ryzykują życie, ale nikt nie ma wątpliwości, że nie zaspakajają w ten sposób potrzeby życia na krawędzi.

Gdyby ludzie byli mądrzy, dobrzy i uczciwi, nie byłoby potrzebne prawo. W związku z tym, że nie są ani mądrzy, ani dobrzy, ani uczciwi, prawo to za mało. I mimo tego, że cenię sobie wolność i tolerancję ponad wszystko, często myślę, czy tej wolności nie powinno się RACJONOWAĆ. 
Dowodem na to jest choćby odradzający się w Europie nacjonalizm. Gdzie dowód na to, że większość ma rację? Bo większość jest mądra?
Więc może powinno się wszystkim życzyć w pierwsze kolejności ZDROWEGO ROZSĄDKU? No i używajmy mózgu, bo to być może pozwoli nam użyć życia.

2 komentarze:

  1. Widać bardzo dużo zdenerwowania. Tak jak zagwarantowana jest wolność słowa, tak samo używanie umysłu i zdrowego rozsądku,wydaje mi się, że jedno nie idzie za drugim,że cały czas będą ludzie którzy będą ślepo za czymś/kimś podążać bez zastanowienia. To prawda,że zdrowy rozsądek powinien nas prowadzić...ale pytanie, kto jak ma ukształtowany owy rozsądek..
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń