sobota, 7 lutego 2015

Ostre przedmioty, Gillian Flynn



Ostre przedmioty, Gillian Flynn
tłumaczenie Radosław Madejski
Wydawnictwo Burda Książki, 2015

OSTRE PRZEDMIOTY, debiutancka powieść Gillian Flynn, została bardzo dobrze przyjęta zarówno przez krytykę jak i czytelników. Jednak to, że dostała kilka nagród i okrzyknięto ją bestsellerem na rynku amerykańskim nie ma dla mnie większego znaczenia.
Czytałam jej ostatnią powieść, ZAGINIONA DZIEWCZYNA, i to była najlepsza rekomendacja.
Bohaterka TEJ powieści, dziennikarka podrzędnego dziennika, dostaje zlecenie wyjazdu do rodzinnego miasteczka, gdzieś na południu Stanów, by opisać dwa przypadki zaginięć dziewczynek, licząc, że trafi na temat, który poprawi notowania gazety. Problem w tym, że jej stosunki z matką i ojczymem są delikatnie mówiąc chłodne, a swojej przyrodniej siostry praktycznie nie zna. Dziennikarka zaczyna prowadzić własne śledztwo...
Powstał dziwny thriller. Nie ma w nim specjalnie napięcia, akcja jest zdecydowanie niemrawa, fabuła naciągana. Do tego, miejscami jest nieuzasadnienie wulgarna. Chcę przez co powiedzieć, że niczemu to nie służy. Sceny seksu są raczej na siłę, a trzynastoletnia siostra mało wiarygodna przez nagromadzenie socjopatycznych zachowań u tak młodej osoby. 
Miejsce akcji też jest jak z koszmaru. Nie dość, że wszyscy się znają od zawsze, to jeszcze są w jakiś sposób powiązani zależnościami rodzinnymi lub zawodowymi.
A wszelkiego typu patologiami, mieszkańcy tego miasteczka, mogliby obdzielić znacznie liczniejszą populację. Po dwóch powieściach G.F., zaczynam też podejrzewać, że charakterystyczne dla autorki są postaci antypatyczne, uzależnione od czego się tylko da, z którymi w czasie lektury za nic w świecie nie można sympatyzować, którym nie można kibicować. Między tymi dobrymi, a tymi złymi jest ledwie zauważalna różnica. Uwzględniając jednak, że to debiut, a ostatnia książka jest naprawdę dobra, można te OSTRE PRZEDMIOTY Gillian Flynn wybaczyć.
Podsumowując: najlepiej się bawiłam czytając opinie o książce, umieszczone na okładce. Harlan Coben napisał: "Dowcipny, stylowy debiut. Prawdziwe objawienie." Wciąż zastanawiam się co go tak rozbawiło. Aż się boję zgadywać ... Komentarza Stephena Kinga nawet nie będę cytować, bo Mistrz zdecydowanie nie czytał powieści.
Na przekór wszystkiemu, fajnie się to wszystko czyta... i niedługo, czyli do przeżycia.


2 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze nic Flynn.. Widzę całą kolekcję Zafona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię Zafona, miałam rok, w którym przeczytałam wszystko co napisał, włącznie z tzw. literaturą młodzieżową :):) często czytam "autorami"...znajdziesz u mnie kilku autorów, których mam wszystko co napisali :)

    OdpowiedzUsuń