niedziela, 22 marca 2015

Haruki Murakami, spojrzenie z dystansu kilkunastu powieści

Do napisania niniejszego zainspirował mnie p. Wojciech Gołębiewski, do bloga którego załączam link tutaj.
Jestem fanką Murakamiego, przeczytałam kilkanaście jego powieści, prawie wszystkie "zrecenzowałam", w kolejce do przeczytania czeka jeszcze kilka. Tylko o jednej wypowiedziałam się niepochlebnie, o "Po zmierzchu". Zapraszam do przeczytania opinii tutaj.
Pan Wojciech Gołębiewski zna i ceni twórczość Murakamiego, pisze świetne, profesjonalne recenzje. Polecam ich lekturę na jego blogu (link powyżej) lub na LUBIMY CZYTAĆ. Skąd inspiracja? Otóż odniosłam wrażenie, że pan Wojciech jest wręcz poirytowany lekturą kolejnej powieści Murakamiego - "1Q84", szczególnie nadmiarem opisów zachowań seksualnych, zupełnie w przypadkowych dla fabuły powieści momentach, wręcz niczym nieuzasadnionych. Do tego wszelkiego typu dewiacjami. I przyszło  mi do głowy, że to co wcześniej akceptowane, tu, przez fakt kumulacji, stało się irytującą manierą, gonieniem za sensacją, tanim chwytem pod publiczkę. 
A ja pomyślałam, ile razy napisałam niepochlebną opinię o książce tylko dlatego, że miałam zły nastrój!
A gdyby tak napisać alternatywne opinie o książkach Murakamiego? Zwracając właśnie uwagę na wprawdzie denerwujące wątki, ale z racji rozproszenia nie niweczące fascynacji jego twórczością.
Te same cechy niemal wszystkich bohaterów: 
-znają i słuchają muzyki klasycznej;
-słuchają jazzu;
-dość dobre oczytanie, dość swobodne poruszanie się po literaturze światowej;
-niemal całkowita bierność, dyspozycyjność, cokolwiek im się zleci: od opieki nad nastoletnią dziewczynką po poszukiwanie zaginionych osób (to ostatnie kilka razy!);
-nie przywiązywanie wagi do posiadania czegokolwiek, bohater pracuje zawsze od niechcenia, czy ma firmę czy tylko jest pracownikiem, pracuje tylko by mieć niezbędne środki do przeżycia;
-nadużywanie alkoholu, wypalanie ogromnej ilości papierosów;
-umiejętność gotowania i częste opisy popisów kulinarnych;
-sporadyczne związki uczuciowe z kobietami, częste kontakty z prostytutkami, jeśli nawet nie korzysta z ich usług, to są bohaterkami drugiego planu powieści;
-bohaterowie nie mają praktycznie żadnych ambicji, żadnych aspiracji, żyją z dnia na dzień.
Te same elementy powtarzające się w powieściach:
-brak wyraźnego rozgraniczenia między jawą a snem;
-wątek przechodzenia do alternatywnych rzeczywistości, różnica polega tylko na tym, co jest portalem: studnia, telewizor, winda...;
-opisy zachowań seksualnych, często niestandardowych, żeby nie powiedzieć zaburzonych: kazirodstwo, dwie partnerki, znacznie starsze partnerki, seks w najmniej spodziewanych miejscach i momentach, niekoniecznie uzasadnionych fabułą;
-szczegółowe opisy mytych części ciała, załatwiania potrzeb fizjologicznych (nie wiem czy choć raz bohater oddał mocz, a nie zostało to odnotowane w powieści).

Nie ukrywam, zastanawiałam się kilka razy, czy to co mnie  "zniesmacza" spowodowane jest różnicą kulturową między azjatycką Japonią o moją europejskością. Czy konieczne jest za każdym razem podkreślenie, że bohater kąpiąc się myje penisa? O zębach wspomina w każdym razie znacznie rzadziej, a może w ogóle nie wspomina? 
To jak to jest z tą naszą fascynacją literaturą? To od czego zależy nasza ocena twórczości pisarza?
Kaprys?  Snobowanie się na konesera? A może tak jak sugeruje pan Wojciech twórczość pisarza,  którego cenimy, ewoluuje w niepożądanym kierunku?
A co z tymi wszystkimi powtórzeniami, zapożyczeniami...
Powinnam jeszcze dodać, że pozwoliłam sobie na porównanie twórczości Murakamiego z różnych okresów. Nie szukałam dyskredytujących go zapożyczeń od innych autorów. A w jednej z powieści podobieństwo do  MAGA Johna Fowlesa narzuciło mi się z łatwością. 
To jak to jest z Murakamim? Geniusz czy pisarzyna?



10 komentarzy:

  1. Zgoda, ale żeby się nie powtarzać, to wypunktuję:
    1. Proporcje: do zniesienia czy już nie
    2. Kontekst: czy ta scena wymaga opisu funkcii fizjologicznych, perwersji seksualnych czy lepsza byłaby bez nich.
    3. widoczny przyrost scen prostackich, wulgarnych z czasem pisania: im sławniejszy tym odważniejszy
    4. kompromitujące porównanie Świadków Jehowy z wymyśloną sektą
    5. ja nic nie mówiłem o zapożyczeniach, sam pobyt w Ameryce go popsuł
    6. nie wiem czy geniusz, ale mój kandydat do Nobla, to pewne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, o zapożyczeniach i to licznych napisałeś w recenzji do jakiejś książki Zafona, po czym stwierdziłeś, że szkoda twojego czasu na czytanie pozostałych książek autora; pomyślałam, że skoro są dyskredytujące dla jednego pisarza to i dla innych, a spokojnie zapożyczenia znalazłoby się u Murakamiego; co do punktów powyżej...nie widzę powodu, żadnego, do szczegółowych opisów zabiegów higienicznych, czy fizjologii; myślę, że nie wpłynęłoby na jakość twórczości Murakamiego, gdyby trochę wyżej przeniósł "punkt ciężkości" swojego bohatera...no i zgadzam się co do pktu 6

      Usuń
  2. Nie znam twórczości Murakamiego i po Twoim wpisie nie wiem co mam na jego temat sądzić. Wielu jest zafascynowanych jego twórczością. Wychwalają jego powieści. Hmm. Muszę spróbować na własnej skórze. Od której jego książki polecałabyś zacząć ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloga p. Wojciecha Gołębiewskiego czytam od jakiegoś czasu regularnie. Podziwiam go za umiejętność uchwycenia sedna tematu.

      Usuń
    2. Nie dziwie sie, ze nie wiesz co sadzic...chcialam miedzy innymi zwrocic uwage na to, jak bardzo subiektywne sa opinie, ze te sama rzecz mozna tak roznie oceniac; ja Murakamiego lubie i nic tego nie zmieni, mysle :) a jesli chodzi o pytanie od czego zaczac...moze od NORWEGIAN WOOD?

      Usuń
  3. a bloga p. Wojciecha lubię również za emocjonalne podejście do tego co recenzuje, oprócz tego co Ty powiedziałaś, oczywiście

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam bez bicia, że JESZCZE nie czytałam Murakamiego. Jeszcze, bo porównanie do Maga Fowlesa, jednej z moich ulubionych książek sprawiło, że pożałowałam, że nie mam żadnej z książek M. pod ręką. Dziękuję za motywację :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś Ci nie po drodze z Murakamim...od co najmniej roku się przymierzasz :) jeśli mogę coś radzić, zacznij od wcześniejszych powieści, jak widzisz te późniejsze zaczynają być kontrowersyjne

      Usuń
  5. Ja póki co jestem po 3 książkach Murakamiego. Nie wiem, czy pokusiłabym się o nazwanie go geniuszem, ale muszę przyznać, że przepływa mi się przez jego twórczość lekko i przyjemnie. Kiedy byłam młodsza często zastanawiało mnie, dlaczego w książkach nie ma nigdy opisów czynności fizjologicznych, więc te wzmianki o myciu się itd. wręcz uważam za plus ;) Oczywiście nie chciałabym czytać o tym w każdej książce, ale u Murakamiego przechodzi bez problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że przechodzi, gdy jest dozowane, a z przyjemnością się dowiem co powiesz za kolejne trzy książki:) no i umówmy się, niektórym można znacznie więcej, w końcu jest tylko jeden Murakami

      Usuń