niedziela, 8 marca 2015

Ślubny Babylon, Imogen Edwards-Jones i Autor Anonimowy


Ślubny Babylon
Imogen Edwards-Jones i Autor Anonimowy
tłumaczenie Zuzanna Szwed
Wydawnictwo Pascal, 2013

Imogen Edwards-Jones jest brytyjską dziennikarką i pisarką, autorką cyklu BABYLON, który z porażającą szczerością prezentuje kulisy funkcjonowania luksusowych hoteli, linii lotniczych, branży modowej, show biznesu, szpitali ...
ŚLUBNY BABYLON to tydzień z życia firmy zajmującej się organizacją ślubów dla ludzi dysponujących na tyle dużymi pieniędzmi, że mogą wydać kilkaset tysięcy funtów na same kwiaty do dekoracji wnętrz. Klientami firmy są ludzie show biznesu, znani sportowcy, modelki... Szczerze mówiąc, nie ma tu jakichś szokujących faktów, albo robiących wrażenie wydarzeń. Firma składająca się z kilku osób, spełnia zachcianki ludzi mających duże pieniądze. W sumie, obraz dekadencji. Jakie społeczeństwo, takie elity. Szczególnie, gdy mówi się o elitach kreowanych przez tabloidy. Gdy osobistością jest dziewczyna piłkarza zarabiającego ogromną kasę, a ogłoszona przez jakieś idiotyczne pisemko okularnicą miesiąca, pupą kwartału czy biustem półrocza. Właśnie zdałam sobie sprawę, że połowa tekstu powinna być ujęta w cudzysłów. 
W kolejnym BABYLONIE, jak w krzywym zwierciadle widzimy i nasze czasy, i nas samych. Można przyjrzeć się pannom młodym, które miesiącami są na płynnej diecie, aby zmieścić się w rozmiarze zero, a obżerające się weselu, ojcu, który wciąga kokę z córką, aby odstresować się przed ceremonią w kościele, matkom, które rywalizują z córkami o prymat w tym dniu... A także imprezy, które organizuje się, aby zaistnieć medialnie. Zasiada się przy pięknie nakrytych stołach, w tygodniami wybieranych strojach i pozuje się dla fotoreporterów. Jedzenie czegokolwiek nie wchodzi w rachubę. Źle wyglądałoby na zdjęciach. 
Książkę nawet dobrze się czyta. Jest mniej irytująca o HOTELU BABYLON, bo tutaj to co robią ludzie, robią na własny rachunek i głównie sobie samym. Cała reszta uczestnicząca w tym kiepskim teatrze, tylko na tym wszystkim zarabia.
Przeraża to, że jest tak dużo ludzi, dla których tak ważne są pozory, powierzchowność. A za tym wszystkim porażająca pustka.
Do poczytania, momentami bywa nawet zabawnie, choć w gruncie rzeczy jest to dość przygnębiająca lektura.

3 komentarze:

  1. Czytałam inną "Air BAbylon" i w głowie się nie mieści co ludzie robia na lotniskach.

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam kilka recenzji książek tej serii i wszyscy piszą jakie to zabawne, a na mnie zrobiły przygnębiające wrażenie...właśnie ze względu na to co ludzie wyrabiają w różnych sytuacjach...aż się boję wyciągać jakieś ogólne wnioski

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam, może kiedyś sięgnę po nią, jeśli będzie okazja.

    OdpowiedzUsuń