czwartek, 16 kwietnia 2015

Czerwona soczewica z kuskus, cebulą i orzeszkami pinii


Nie podejrzewałam, że mnie zainspiruje p. Robert Makłowicz, bo myślałam, że w jego kuchni dominuje mięso. A tu proszę, taka miła niespodzianka.
Ta potrawa miała nawet jakąś egzotyczną nazwę, której nie pamiętam i pochodzi z ZIEMI ŚWIĘTEJ. To raczej jako ciekawostka.
Zaletami potrawy jest duża zawartość żelaza, bez wątpienia smak i niesamowita łatwość przygotowania. Jakieś pół godziny na przygotowanie zdrowego, smacznego obiadu!
Do rzeczy.
Bazą jest czerwona soczewica z kuskus: smażymy drobno posiekaną cebulę na niewielkiej ilości oleju, dodajemy łyżeczkę mielonego kminku (kminu rzymskiego, czarnuszki), a następnie dodajemy opłukaną soczewicę. Całość zalewany niewielką ilością wody i gotujemy około 15 minut.  Nie musimy się przejmować ewentualnym nadmiarem wody, bo i tak docelowo dodamy kuskus, który musi ją wchłonąć. Całość solimy do smaku.
Na drugiej patelni smażymy cebulę, tym razem pokrojoną w krążki.
Moja sałatka to mieszanka sałat, kilka liści szpinaku, pomidorki koktajlowe i oliwki. Wszystko przyprawione świeżo mielonym pieprzem, solą, sokiem z połowy cytryny i dwiema łyżkami oleju: lnianego i pistacjowego.
Na soczewicy kładziemy przesmażoną cebulę, tę pokrojoną w krążki i wszystko posypujemy pysznymi, uprażonymi orzeszkami pinii.
Bon appetit!

6 komentarzy:

  1. nie ja to wymyśliłam, więc bez fałszywej skromności potwierdzę, bo to co na zdjęciu zeżarłam :):)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem mięsożercą, ale może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przecież mięsożerca też jada nie-mięso :) spróbuj, polecam:)

    OdpowiedzUsuń