środa, 20 maja 2015

Kilka migawek z Londynu...godzina w Richmond



Wąskie uliczki, którymi czasem trzeba się przeciskać, ale jest miejsce na stoliki i zieleń. Bywa, że ogródek ma kilka metrów kwadratowych, ale i tak wybucha w nim paleta kolorów...oswojone dzikie ptactwo, tawerny, ławeczki nad samą Tamizą, jeden z najładniej zaaranżowanych sklepów z piękną ceramiką i setkami rzeczy, które sprawiają, że dom nabiera indywidualnego charakteru...dzieło projektantów, od poduszki po zastawę stołową...




















4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. dzień to za mało na to miejsce, a co dopiero godzinka-dwie :)

      Usuń
  2. Żałuję, że wybrałam się tam dopiero przed wyjazdem (dzięki Ani oczywiście), jest przepięknie no i obecność Wholefoods'a robi swoje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania pokazała mi też okolicę, w której mieszkałaś:) w whole food's, oczywiście byłyśmy, ale jestem oczarowana Anthropologie...to co sprzedają jest piękne, ale ekspozycja to mistrzostwo świata

      Usuń