czwartek, 11 czerwca 2015

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, Mario Vargas Llosa


Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, Mario Vargas Llosa
przekład Marzena Chrobak
Wydawnictwo Znak, Kraków 2009

Mario Vargas Llosa, autor SZELMOSTW NIEGRZECZNEJ DZIEWCZYNKI uważany jest za jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy. Jest jednocześnie pierwszym i dotąd jedynym peruwiańskim noblistą w dziedzinie literatury. Choć uważam, że nagroda Nobla mocno się zdewaluowała, nie mogę zająć stanowiska i ocenić twórczości Llosy, bo to pierwsza książka autora, jaką przeczytałam. Powieść zupełnie dla mnie niejednoznaczna.

Zaczynałam ją czytać dwukrotnie. Po pierwszym podejściu przeleżała ponad rok, a gdy zabrałam  się za nią ponownie, pobiłam osobisty rekord, 180 stron czytałam prawie dwa miesiące, choć zabrałam ją na wakacje. Nie mogłam się zmusić, wszystko mnie w niej drażniło: charakter głównego bohatera i jednocześnie narratora, cynizm kobiety, którą kochał, język narracji, a szczególnie zdrobnienia (partyzanteczka, Chilijeczka, Japoneczka, ciałko...), ciągłe zwracanie się do siebie głównych postaci per "niegrzeczna dziewczynko" i "grzeczny chłopczyku"... Irytowała mnie porażająca głupota faceta, który traktowany instrumentalnie przez kobietę, którą kochał, wciąż rzucał wszystko, gdy ta potrzebowała pomocy, jego permanentna dyspozycyjność i gotowość do każdego poświęcenia. Przy tym, nie ma ani słowa o powodach tej niezwykłej fascynacji kobietą, poza seksem. Być może nie mam pojęcia o emocjach, ale dla mnie to za mało. Dodam jeszcze, że miejscami autor wręcz epatuje seksem i często bywa wulgarnie.
Samą powieść można zamknąć w sformułowaniu, że jest to historia życia, kilkadziesiąt lat, opowiedziane tak, jakby jedyne ważne było to, co ma związek z kobietą. Zmianie ulegają miejsca akcji: jest Lima, Paryż, Londyn, Tokio i Madryt. Zawsze wtedy, gdy miasto jest tłem dla historycznych wydarzeń: rewolucja młodzieżowa końca lat sześćdziesiątych to Paryż. Londyn został tłem dla zaznaczonej ledwie rewolucji seksualnej lat siedemdziesiątych. Wspomniane jest o komunistycznych i socjalistycznych ruchach rewolucyjnych w krajach południowoamerykańskich i Kubie. Ale o historii jedynie się wspomina, jakby chcąc uzasadnić przemiany w charakterze postaci i konieczność zmiany miejsca. Osią spinającą wszystkie te wydarzenia jest toksyczna, destrukcyjna miłość do kobiety, której jedynym atutem jest atrakcyjność fizyczna.
Nie chcę opowiadać całej książki, może ktoś zechce ją przeczytać. Gdzieś w połowie może, zaczynają być jasne powody bezgranicznego cynizmu głównej bohaterki, choć moim zdaniem nic nie usprawiedliwia takiej postawy życiowej. Ale to moje prywatne zdanie.
Faktem jest też, że stała się rzecz dziwna. Tak jak nie mogłam tej książki zacząć, tak pod koniec nie mogłam się od niej oderwać. Z całą pewnością jest to najdziwniejsza historia o miłości jaką czytałam. Pozostaje tylko pytanie, czy na miarę nagrody Nobla.
Myślę, że jakkolwiek ją oceniać, należy do gatunku tych, które na długo pozostaną w głowie, jestem o tym przekonana.



8 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej nietuzinkowej historii. Chyba się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, mimo wszystko, że warto, choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie na temat

      Usuń
  2. kurcze, czytalam te ksiazke prawie 10 lat temu i prawie nic nie pamietam; zdecydowanie wiec nie zasluguje na nobla :p ale gratulacje, ze w koncu udalo Ci sie przez nia przebrnac....troche mnie ona razila na tym stoliku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje słusznie mi się należą, za determinację w walce z tą książką :):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię to. Ale chyba wolę Miasto i Psy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja muszę koniecznie coś jeszcze przeczytać, żeby wyrobić sobie zdanie...jedna powieść to za mało, do tego tak kontrowersyjna

      Usuń
  5. Pamiętam, że jak ją czytałam to mnie irytowała. Jakoś nie mój styl : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie o tym napisałam...z pewnością nie będzie to moja ulubiona lektura

      Usuń