piątek, 26 czerwca 2015

Złota czara, Henry James


Złota czara, Henry James
przekład Anna Kłosiewicz
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2011

W notce o Henrym Jamesie napisano, że jest wybitnym amerykańskim pisarzem i teoretykiem literatury. Autor, o swym dziele napisał, że jest najlepszą książką, jaką kiedykolwiek stworzył. Tę informację należy potraktować bardzo poważnie, bo oznacza, że należy trzymać się z daleka od jego twórczości.
Pierwsze zdanie przedmowy składa się z 54 słów i zupełnie nie wiem co mówi, no może poza tym, że autor ponownie przeczytał to, co napisał. Tę powieść można podsumować jako maksimum słów, przy minimum treści. Budowane zdania są tak rozwlekłe, tak wielokrotnie złożone, że odnosi się wrażenie, że autor w połowie zapominał co chce powiedzieć. Wszystko jest tak szczegółowo opisywane, że gdyby to opuścić, pierwszych osiemdziesiąt stron, zmieściłoby się na trzech, może czterech. Nic się tu nie dzieje, nie ma tu żadnych emocji, jest jedna wielka NUDA. W życiu nie czytałam tak przeględzonej książki. Mistrzostwo świata! Nie wytrzymałam, gdy na dwóch stronach opisywał kolor włosów, ni to rude, ni kasztanowe. Jakby to miało jakieś znaczenie. 
A przy tym jest mnóstwo wypowiedzi zupełnie bez sensu. Przytoczę jeden przykład: "Poza tym dawno wyrobił sobie opinię na temat siły umysłu młodej damy. Miał podstawy sądzić, że jest ona wielka, nie na tyle jednak, by kolidować z jej dobrym smakiem."
Czy "siła umysłu" może kolidować z "dobrym smakiem"? Jestem w stanie zrozumieć, że brak tej siły, może skutkować brakiem smaku, ale odwrotnie?
W każdym bądź razie, pierwszy raz w życiu się poddaję. Nie przeczytam do końca tego gniota, bo mój czas jest zbyt cenny.

8 komentarzy:

  1. przepraszam :D przynajmniej wyszl z tego swietna, zabawna recenzja :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Great post!

    I have a new post up on the blog, would love to know your thoughts:

    * Electric Sunrise - Fashion and Lifestyle Blog *

    x

    OdpowiedzUsuń
  3. A zapowiadała się tak przyjemnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. I słusznie szkoda czasu na gnioty ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna anty-recenzja, po książkę raczej nie sięgnę ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. pewnie, szkoda czasu :) no i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń