niedziela, 1 listopada 2015

Pogrzebany olbrzym, Kazuo Ishiguro



Pogrzebany olbrzym, Kazuo Ishiguro
przekład Andrzej Szulc
Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz s.c., Warszawa 2015


Alegoryczna opowieść o znaczeniu pamięci i podróż jako alegoria życia. Częsty motyw, a jednak całość jest niezwykła, emocjonalna, mądra i nostalgiczna...  Nie ma tu dynamicznej akcji, burzliwej historii. Akcja jest powolna, choć sporo się tu dzieje. 
Para starszych ludzi, Brytów, wyrusza w podróż, bo mają świadomość, że coś złego dzieje się z ich pamięcią. Chcą rozwikłać zagadkę i odnaleźć syna, który ich kiedyś opuścił. Chcą jednocześnie odzyskać przeszłość i boją się, że to czego się o niej dowiedzą, zniszczy ich związek.
A wszystko dzieje się tuż po opuszczeniu przez Rzymian Brytanii. Wśród spotkanych w podróży ludzi jest  rycerz OKRĄGŁEGO STOŁU, Gawain, siostrzeniec króla Artura, są ogry, diabliki, wiedźmy i smoczyca Querig... 
Wśród plemion zamieszkujących wyspę panuje pokój, za który właśnie zapłacono utratą pamięci. A jak się szybko w tej podróży okazuje, za utratą pamięci stoi trujący oddech smoczycy. I nie ma nic za darmo. Bo utrata pamięci powodująca utratę tożsamości. daje ludziom pokój. Smutny wniosek wypływający z tej historii. Trzeba stracić pamięć, by nie było wojen. Utrata pamięci nie pociąga za sobą chęci zemsty, która nie ma końca. I konflikty wygasają. Szkoda, że nie wynika to z mądrości. Ale przecież ludzie mądrzy nie są.  
POGRZEBANY OLBRZYM to moja pierwsza powieść Ishigury. Widziałam tylko ekranizacje jego powieści. Początkowo, czytając miałam dość mieszane uczucia. Głównie dlatego, że bohaterowie zwracają się do siebie w archaizowanym języku, nieustannie powtarzając te same zwroty. No i nie przepadam za konwencją w jakiej została napisana. Tę samą historię można umieścić w dowolnej epoce, w jakichkolwiek realiach. Ale taki był zamiar autora i nie mnie to oceniać.
Każdy w tej historii znajdzie co innego, bo jak powiedział bohater innej powieści, „Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie” (Julian Carax w „Cieniu wiatru”, C. R. Zafon). Mnie poruszyła niezwykle czuła relacja łącząca głównych bohaterów, Axla i Beatrice. Ich lęk przed odkryciem czegoś z przeszłości co zburzy ich związek, ich strach przed tym, że coś ich rozdzieli. Jest w tej powieści jeszcze jedno zapożyczenie, PRZEWOŹNIK, który tylko nieliczne pary przewozi razem na wyspę. Parę musi łączyć wyjątkowa więź i muszą znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Tylko wybrane pary mogą zostać przewiezione tą samą łodzią i w tym samym czasie. Przewoźnik nie zna litości.
Poruszająca lektura.

2 komentarze:

  1. Jeśli całość, jak piszesz, jest niezwykła, emocjonalna, mądra i nostalgiczna... - to lektura, którą warto wpisać na listę.Umiejscowiona w fikcyjnej rzeczywistości, przekazuje uniwersalne treści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdalleno, bardzo byłabym ciekawa twojej opinii, daj znać jak przeeczytasz

    OdpowiedzUsuń