sobota, 30 maja 2015

Wieczór w Boston Manor Park

W zachodniej części Londynu stoi opuszczony BOSTON MANOR HOUSE, choć niezamieszkały otoczony jest bardzo ładnie utrzymanym parkiem. Wybudowany 1623 roku, był własnością prywatną do 1924 roku. Takich miejsc w Londynie są dziesiątki, nie zmienia to faktu, że każde ma specyficzny charakter i pozwala uciec od zgiełku wielkiego miasta. 
Na zdjęciach zachód słońca nad parkiem, zamieszkana barka, a ten biurowiec mieniący się w słońcu to własność koncernu farmaceutycznego Glaxo. Na niemal każdym zdjęciu widoczne samoloty świadczą o bliskości największego lotniska Heatrow.   


















poniedziałek, 25 maja 2015

Cambridge

Cudowne, magiczne, klimatyczne, malarskie...Cambridge. Można tygodniami biegać z aparatem i nie zdoła się pokazać wszystkiego, co jest tego warte. Monumentalne budowle i małe uliczki, zwykłe sklepy w cudownych starych wnętrzach, koncerty uliczne. Niezwykłe połączenie starego z nowym. Magia, magia na każdym kroku. Nic dziwnego, że w majową, pogodną niedzielę wszędzie widać dzikie tłumy. Patrząc na ludzi, przegląd całego świata. 
Nie mogłam uwierzyć, gdy przeczytałam na Wikipedii, że prawa miejskie otrzymało zaledwie w 1951 roku, przecież uniwersytet założono w 1209, drugi najstarszy po Oksfordzie w Anglii.



































piątek, 22 maja 2015

Cykl o Tomku Wilmowskim, A|fred Szklarski


Tomek w krainie kangurów, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1957
Przygody Tomka na Czarnym Lądzie, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1958
Tomek na wojennej ścieżce, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1959
Tomek na tropach Yeti, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1961
Tajemnicza wyprawa Tomka, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1963
Tomek wśród łowców głów, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1965
Tomek u źródeł Amazonki, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1967
Tomek w Gran Chaco, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1987


Cykl autorstwa Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim, to kolejna seria książek mojego dzieciństwa, po serii o Panu Samochodziku. To wielotomowa historia chłopca, który wyrusza w świat w towarzystwie i pod opieką przyjaciela ojca, aby się z nim spotkać i przeżyć ciąg niezwykłych przygód. Zaczytywałam się nimi, podkochiwałam się w Tomku, uwielbiałam bosmana Nowickiego, kibicowałam przyjaźni z Sally a podróżnika i opiekuna Tomka, Jana Smugę uwielbiałam za całokształt. Nie mogłam się doczekać każdej kolejnej części. Czytałam kosztem snu, a gdy rodzice kazali gasić światło czytałam przy latarce. Gdy ta została skonfiskowana, czytałam przy świeczkach, wciąż nasłuchując kroków na korytarzu. Te książki zastępowały dalekie podróże, a przygodami bohaterów emocjonowałam się niemal jak własnymi. A przy tym niosły ogromną porcję wiedzy na temat miejsc, ludzi, fauny...nie miały dużej konkurencji. Telewizja była do niczego, a o podróżach rzeczywistych, to nawet nie śmiało się marzyć. 
Po stanie książek leżących na półce, widać, że były czytane wielokrotnie.  
Z perspektywy czasu zmieniła się trochę moja ocena tej serii. Historie nie wytrzymały próby czasu. Kilka razy sięgałam po nie, by odnaleźć te emocje, wrażenia...ale ich nie umiałam odnaleźć. Wiem, że ja jestem inną osobą, ale to nie tylko to. Bo książki wydały mi się tak strasznie naiwne. Nawet więcej. Niewiele w nich tych PRZYGÓD...a ogromną część tych książek stanowią niemal żywcem przepisane notki ze starej encyklopedii. Gdyby odrzucić te fragmenty, z dość obszernych książek pozostałyby wydawnictwa niemal broszurowe. Po powrocie do tych książek, pozostało wrażenie jak po powrocie do starej szkoły. Czy ktoś odniósł podobne wrażenie? Budynek, gmaszysko, które w dzieciństwie wydawało się takie ogromne, wręcz monumentalne, zmalało, skurczyło się straszliwie. 
Mimo to, pozostaną w mojej głowie te książki. W głowie i sercu, choć brzmi to beznadziejnie sentymentalnie. Bo w jakimś stopniu, to kim jestem teraz zawdzięczam panu Szklarskiemu. 
No i trochę mi smutno, gdy pomyślę, że współczesne dzieciaki są o lata świetlne od klimatów zawartych w tych książkach. Chciałabym się mylić.   

środa, 20 maja 2015

Kilka migawek z Londynu...godzina w Richmond



Wąskie uliczki, którymi czasem trzeba się przeciskać, ale jest miejsce na stoliki i zieleń. Bywa, że ogródek ma kilka metrów kwadratowych, ale i tak wybucha w nim paleta kolorów...oswojone dzikie ptactwo, tawerny, ławeczki nad samą Tamizą, jeden z najładniej zaaranżowanych sklepów z piękną ceramiką i setkami rzeczy, które sprawiają, że dom nabiera indywidualnego charakteru...dzieło projektantów, od poduszki po zastawę stołową...