środa, 3 lutego 2016

Anna In w grobowcach świata, Olga Tokarczuk



Anna In w grobowcach świata, Olga Tokarczuk
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015

Od zawsze w literaturze przewija się wątek ZEJŚCIA (katabaza) bohatera do podziemnego świata, do świata zmarłych. Do tego stopnia jest to wątek powtarzalny, że w teorii literatury określa się go mianem TOPOSU, czyli takiego motywu, który dowodzi na przykład jedności kulturowej jakiegoś obszaru. 
Powieść jest uwspółcześnioną wersją sumeryjskiego mitu o bogini wojny i miłości Inannie. Choć mam wrażenie, że określenie "uwspółcześnienie" nie jest tu najtrafniejsze. Opisywany świat raczej wybiega daleko w przyszłość. Ludzie są w połowie urządzeniami, bo tak daleko przystosowali się do pełnionych funkcji, że rikszarz zrósł się z pojazdem i między łopatkami wyrasta mu dyszel, przez co sypia na stojąco. Sekretarki przyrosły do krzeseł, niektórzy mają narzędzia zamiast kończyn lub poruszają się na płozach... Miasto też jest jakieś dalekie od rozkwitu, wszystko pokrywa warstwa rdzy lub pleśni.
Nie znalazłam odpowiedzi po co Inanna zeszła do świata zmarłych. Wszyscy piszą, że "by zmierzyć się z siostrą". Zmierzyć się, czyli co? Nie doszło do żadnej konfrontacji, została uśmiercona. To inni ją uwolnili, ona nie dokonała niczego niezwykłego. Opuszczając krainę zmarłych zaburzyła porządek rzeczy i musiały nastąpić tego konsekwencje.
Nie sama fabuła jest tu jednak najważniejsza, lecz jej przesłanie i niezwykle bogaty materiał do przemyśleń. To spowodowało, że choć konwencja jest mi zupełnie obca, musiałam i chciałam przeczytać ją do końca. Fascynujące jest to, jak autorka widzi i rozumie. Niby to wszystko jest takie oczywiste, ale ...
Ludzie "Są krusi i żyją bardzo krótko; ledwo się czegoś nauczą, a już zapominają; ledwo pochwycą sens, a już popadają w demencję."
Żyć, "Być tam na gorze, ścigać się i walczyć, zakładać rodziny i rodzić, obsiewać pola, budować miasta....Po co? Po co to, skoro i tak wszystko się straci? My mamy NIC od razu, od świętego początku, a więc nic nie tracimy."
Ma tu miejsce przedziwne przemieszanie charakterów rzeczy i ludzi. Jest tu "Lśniącooki służący przyspawany do cichobieżnych płóz" i notes, "który omdlewa z rozkoszy, rozkłada szeroko kartki".
Nie bez powodu człowiek został stworzony w takiej, a nie innej formie. Nie ma w tym przypadku:
"I wymyślił dla nich szybkie życie zakończone śmiercią, bo w ten sposób, żyjąc krótko, nie zdążą ogarnąć w całości tego planu." Bo człowiek to "coś więcej niż zwierzęta, ale mniej niż bogowie." Ludzie "w istocie są krusi, słabi, składają się z samych dziur, braków, z pustych przestrzeni; (...) Cały ich fundament to strach, boją się bólu, starości i śmierci, boją się czasu, boją się własnych ciemności."
Bo ludzie wciąż zastanawiają się i zadają pytanie, "jak to jest, gdy się umarło, co to znaczy? Co to znaczy nie ma?"
Tę powieść trzeba czytać bardzo uważnie. Starannie, by nic nie umknęło. Choć nie znajdziemy w niej gotowych odpowiedzi, to pozwoli wiele zrozumieć, bo czasem zamiast odpowiedzi, trzeba tylko sformułować odpowiednie pytanie.  
A na koniec stwierdzenie, że rozum ludzki "wymyśli tabletki, na strach i niepokój, lecz nie na śmierć..."

Piękna, mądra, refleksyjna, lektura obowiązkowa.

2 komentarze:

  1. och, mowilas, zebym lepiej nie czytala i myslalam, ze Ci sie niespodobala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie nie... nie chciałam żebyś czytała coś tak przygnębiającego

      Usuń