środa, 24 sierpnia 2016

Zniknięcie słonia, Haruki Murakami


Zniknięcie słonia, Haruki Murakami
przekład z japońskiego Anna Zielińska-Elliott
Warszawskie Wydawnictwo Literacki Muza SA, Warszawa 2012


Chyba na portalu Lubimy Czytać ktoś (żałuję, że nie pamiętam autora) napisał, że  lubi czytać Murakamiego nawet gdy pisze o niczym. To moja ulubiona opinia i mogłabym się pod nią podpisać.
Ten zbiór opowiadań jest tak typowy dla autora, że trudno mi napisać coś, czego już wcześniej o jego twórczości nie pisałam. 
W Polsce te opowiadania zostały wydane dziewiętnaście lat po wydaniu japońskim.
Jedno z opowiadań, PTAK NAKRĘCACZ I WTORKOWE KOBIETY rozrosło się później do wielkiej powieści, KRONIKI PTAKA NAKRĘCACZA. Powieści, która w jednym z wątków nawiązuje do najciemniejszych kart w historii Japonii. 
Wszystkie opowiadania zawierają jakiś element absurdu, słonie mogą być produkowane w fabryce, ze strzeżonego i całą dobę monitorowanego pomieszczenia może zniknąć słoń wraz z opiekunem. Można dokonać napadu na fast food w ataku szaleńczego głodu. Wszystkie opowiadania sugerują, że na życie ludzkie składają się przypadkowe zdarzenia i często podejmowane pod wpływem impulsu decyzje. U Murakamiego znaczenia nabierają pozornie błahe epizody, czy spotkania przypadkowych ludzi. 
Jest mi bardzo bliskie takie postrzeganie życia, bo faktem jest, że z czasem nie pamięta się jego jako ciągu przyczynowo-skutkowego. We wspomnieniach pozostają tylko wybrane obrazy, pojedyncze historie.  
Czy czyta się powieść Murakamiego, czy opowiadania, otrzymujemy podobny styl narracji, leniwy, bez gwałtownych zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń. 
Jego bohater też jest dość typowy. Nie jest zbyt błyskotliwy, przeciwnie, często to totalny nieudacznik. Ale niemal zawsze miłośnik muzyki klasycznej lub jazzu, pijący tę samą whisky, nie radzący sobie w relacjach z kobietami, lubiący gotować, obowiązkowo prasujący swoje koszule i dbający o higienę. Często ma kota, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek miał psa. Szczerze mówiąc, dopiero czytając Murakamiego spotkałam się z tym, że najistotniejszą czynnością dnia może być gotowanie makaronu. Jego bohaterowie mają fizjologiczne potrzeby i bardzo starannie się myją. 
W wielu utworach bohater tak samo się nazywa, jakby ciągle dopowiadane były kolejne epizody z życia tej samej postaci.
O ile krytyka od lat Murakamim się zachwyca, to wśród czytelników Murakami budzi często skrajne emocje. Ja należę do tej części populacji, która go niemal bezkrytycznie kocha, więc dla mnie może pisać cokolwiek. Zawsze znajdę to, co jest mi w danej chwili potrzebne. 
I to jest moim zdaniem jeden z dowodów geniuszu pisarza, że każdy interpretując jego dzieła inaczej, co innego w nich znajduje. 



2 komentarze:

  1. Również zgadzam się z opinią z Lubimy Czytać :)
    Zupełnie przypadkiem czytam od kilku lat dwie książki Murakamiego rocznie, już wyczerpałam limit na 2016 :P nie wiem, czy jakaś jeszcze się załapie, bo lista "do przeczytania" w tym roku jest długa, ale chętnie sięgnęłabym po "Zniknięcie słonia"!

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie już niewiele zostało do przeczytania Murakamiego, ale liczę, że zanim przeczytam 3 tomy 1Q84, powstanie coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń