czwartek, 24 listopada 2016

Breaking Bad

Znalezione obrazy dla zapytania breaking bad logo


Właściwie nie oglądam telewizji, a co dopiero seriali. W moim środowisku to wręcz powód do dumy. Mimo to, od ponad roku dwie osoby namawiały mnie do obejrzenia BREAKING BAD. Jedna robiąc sobie żarty, że zamiast pracować za śmieszne pieniądze, mogłabym zacząć robić kasę. I to jaką! W końcu jestem chemikiem. Nie zaczęłam jednak produkować metaamfetaminy, ale obejrzałam serial i uwierzyć nie mogę, że tak długo z tym zwlekałam. 
Serial był emitowany w latach 2008-2013, zdobył niewiarygodnie dużo nagród i pod wieloma względami jest fenomenem. Reżyserowało go 25 reżyserów, scenarzystów było 10, a grali w nim właściwie wyłącznie nieznani aktorzy. Dzieło jest na tyle niezwykłe, że trudno będzie nakręcić coś lepszego. Spotkałam się nawet z opinią, że twórczość telewizyjna powinna się dzielić na czas przed i po BREAKING BAD. 
Zostajemy świadkami dwóch lat życia pięćdziesięcioletniego faceta, w typie raczej dupy wołowej. Niby świetny chemik, ale pracuje za kiepskie pieniądze jako nauczyciel w szkole średniej. Kiedyś był współzałożycielem firmy, która obecnie warta jest fortunę, ale on został spławiony symboliczną odprawą. Żona jest w zaawansowanej ciąży, nastoletni syn wciąż wymaga opieki, bo ma dziecięce porażenie mózgowe, a on dorabia w myjni samochodowej. Nie byłoby dramatu, gdyby nie fakt, że w dniu swoich urodzin, dowiaduje się, że ma raka płuc w fazie nieoperacyjnej. 
Aby zabezpieczyć rodzinę po swojej śmierci, decyduje się na produkcję narkotyków, a spółkę proponuje dawnemu uczniowi, który teraz jest dilerem.
Kupują zdezelowanego kampera i zaczyna się dziać. Żeby było zabawniej, jego szwagier jest agentem DEA, agencji rządowej zajmującej się zwalczaniem produkcji i handlu narkotykami. 

Na czym polega niezwykłość serialu...
Występuje tu sporo postaci, a każda niemal jest zbudowana tak, że mogłaby stanowić materiał na oddzielną historię. Dowodem niech będzie to, że dokręcono trzy sezony BETTER CALL SAUL, historii opartej na losach adwokata występującego w BREAKING BAD. Wiem, że na trzech sezonach się nie skończy, obejrzałam wszystkie części i uważam, że jest na świetnym poziomie, nie ustępującym poprzedniemu serialowi.
Niesamowite jest to, że przy tak licznej ekipie reżyserów i scenarzystów, udało się utrzymać ten sam poziom i absolutną spójność dzieła. 
Jak wspomniałam, postaci są wielowymiarowe, niejednoznaczne, realistyczne choć często nieco przejaskrawione. Tłumaczę to jednak tym, że tak zwanemu masowemu odbiorcy czasem trzeba coś pokazać paluchem. W niczym nie umniejsza to poziomu filmu.
Postaci pierwszoplanowe zostały tak wykreowane, że stanowią studium natury ludzkiej. Pokazują, że nie ma ludzi wyłącznie złych, ani wyłącznie dobrych. Sytuacja potrafi wydobyć z człowieka potwora, może ewentualnie z niemal każdego człowieka. Okazuje się, że gdy przekroczy się pewien próg, można popełnić każde przestępstwo. W kilkudziesięciu odcinkach jesteśmy świadkami ewolucji, jakiej ulegają bohaterowie. Na oczach widzów, stopniowo zachodzą zmiany, które przeistaczają uroczych ludzi z sąsiedztwa w bezwzględnych przestępców. Każda kolejna przemiana, każdy kolejny krok jest konsekwencją tego, co już miało miejsce.
I to co na mnie zrobiło ogromne wrażenie, to związki przyczynowo skutkowe zdarzeń. Pozornie niemożliwe, staje się jedynym możliwym. W sumie, jak w życiu.
O złożoności postaci, o tym, że twórcy nie poszli po najmniejszej linii oporu, świadczą relacje Waltera White'a, głównego bohatera, z uczniem i wspólnikiem, Jessem Pinkmanem. Ich relacje są tak skomplikowane, tak złożone i wieloaspektowe, że trudne do zdefiniowania. Są z pewnością największymi antagonistami i jednocześnie przyjaciółmi, wspólnikami i wrogami. Każdy uratował drugiemu życie i próbował go zabić. 
Po obejrzeniu pięciu sezonów BREAKING BAD, obejrzałam trzy sezony BETTER CALL SAUL, bo nie umiałam się rozstać z serialem. Teraz czekam na kolejny, zapowiedziany sezon.
Historia, sposób jej opowiedzenia, bardzo dużo mówi o naturze ludzkiej, choć może nie napawa zbytnio optymizmem.
Więc jeśli jeszcze ktoś nie widział, naprawdę polecam. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz