czwartek, 19 stycznia 2017

Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska


Polska odwraca oczy, Justyna Kopińska
Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2016

Justyna Kopińska jest wielokrotnie nagradzaną dziennikarką i autorką dwóch książek. Krótka notka biograficzna tutaj.
Książka POLSKA ODWRACA OCZY to cykl reportaży o głośnych wydarzeniach ostatnich lat, takich jak kontrowersyjne wyjście na wolność na mocy amnestii zabójcy czterech chłopców, czy historia lekarki, ordynator oddziału psychiatrycznego, która wraz z częścią personelu znęcała się nad pacjentami (ODDZIAŁ CHORYCH ZE STRACHU).
Nie jest to lekka lektura, wprost przeciwnie. Raczej depresyjna, dla ludzi o silnych nerwach. Pozostawiająca czytelnika z lawiną pytań, również tych o sens takich publikacji. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie ma sensu poruszać takiej tematyki, raczej jakie są/będą skutki nagłośnienia tych wydarzeń.
Chciałoby się zadać pytanie gdzie jest PAŃSTWO, co jest nie tak z ludźmi, prawem, etyką, myśleniem... Kto za to odpowiada? Czy uczestnicy wydarzeń poniosą konsekwencje lub dlaczego ich nie ponieśli.
Lektura nie napawa optymizmem, a to kilka przykładów.

SPOKOJNY SEN ANNY
To o Trynkiewiczu, który na mocy amnestii opuścił więzienie, w którym odbywał karę za zamordowanie czterech chłopców. Psycholożka spotykająca się z Trynkiewiczem, poznaje z nim swoją koleżankę, a ta wychodzi za niego za mąż. Totalny odjazd. Dowód, że myślenie jest w regresie. Wywiad z tą kobietą, jest wstrząsający. A szczególnie fragment, w którym ona mówi, że mąż chce po wyjściu na wolność odwiedzić las, gdzieś pod Piotrkowem Trybunalskim, bo tak kocha to miejsce. W tym lesie, prawie trzydzieści lat temu zakopał zwłoki czterech chłopców!

ODDZIAŁ CHORYCH ZE STRACHU
To opowieść o psychopatycznej ordynator oddziały psychiatrycznego, która wraz z częścią personelu znęcała się nad dzieciakami. I jedno wstrząsające zdanie, że możliwość wykorzystywania seksualnego pensjonariuszy oddziałów psychiatrycznych, jest BONUSEM za ciężką pracę.
I choć wszyscy o tym wiedzą, zwyrodnialcy są bezkarni, z cholerną panią psychiatrą na czele.

NIEŚMIERTELNOŚĆ CHRABĄSZCZY
O takiej miłości, bez której życie nie ma sensu.
Może jedyne pozytywne opowiadanie w tym zestawieniu...gdyby nie finał.

TEN TRUP SIĘ NIE LICZY
O pracy policji, o pogardzie dla człowieka, dla sprawiedliwości, bo liczą się statystyki....

BEETHOVEN Z MURZASICHLA
O gehennie rodziców niepełnosprawnego dziecka. O nieziemsko trudnym dostępie do edukacji osób niepełnosprawnych, o niemożliwym przygotowaniu ich do samodzielnego życia. O tym, że można wyrządzić niewyobrażalne krzywdy bezkarnie, bo lekarza nikt nie rozlicza z konsekwencji błędnych decyzji, zaniechania leczenia, ignorancji...
Politycy deklarujący się jako obrońcy życia, demagodzy negujący prawa kobiet do podejmowania decyzji, zostawiają je zupełnie bez pomocy, bo przecież nie chodzi o to, by komuś pomóc. No może jedynie sobie, w osiągnięciu partykularnych celów. Kobieta w tym reportażu stwierdza, że w wielu rodzinach na Podhalu są dzieci w różnym stopniu niepełnosprawne intelektualnie. Mówi się tam, że to przez niedobór jodu...
Czy ktoś prowadzi badania na ten temat? Czy są jakieś statystyki dotyczące powodów tak częstych przypadków? Czy robi się COKOLWIEK by temu zapobiec, ograniczyć?
Czy zakłada się, że religijne PODHALE przyjmie wszystko z pokorą jako wolę bożą?

SĄD W NIEWOLI W ZDUŃSKIEJ WOLI
O Polsce powiatowej, gdzie obowiązują inne standardy. Gdzie nie obowiązuje prawo, rządzi korupcja, szantaż i zastraszenie. No i co? Nic. Wszystko w majestacie prawa, bo sprawdza się zasada, że jak kraść to miliony, aby było stać na dobrych adwokatów.
...

Nie będę streszczać wszystkich reportaży, ale podkreślę jeszcze raz, że są dla ludzi o mocnych nerwach.
Czytając miałam nieodparte wrażenie, że żyję w innym świecie. Jakby była inna Polska, do której szczęśliwym trafem nie mam dostępu. Świat równoległy, w którym zaciera się granica między chorym psychicznie a psychiatrą. Może nawet nie tyle, że zaciera się, ale bardziej chory jest lekarz, terapeuta, sanitariusz.
Gdyby wiedzę opierać na tej lekturze, to system penitencjarny jest w Polsce patologią. Strażnicy to zwyrodnialcy, handlarze narkotyków i może są na równi zdeprawowani co odbywający wyroki.
Do tego decyzje o zwolnieniach warunkowych podejmowane są na wariackich papierach, nikt niczego nie konsultuje z pedagogami, psychologami, bo i tak wszyscy mają wszystko w dupie. Nikt nie czuje się za nic odpowiedzialny. Nieważne, że socjopata wyjdzie na wolność i zgwałci, zamorduje ponownie.
Strażnik więzienny, który zastrzelił trzy osoby, dostał do ręki kałasznikowa i wylądował na wieżyczce strażniczej, bo nie nadawał się do innej pracy w więzieniu. Nawet do najprostszej pracy fizycznej.
Nieważne, że komisja wojskowa stwierdziła, że jest niezrównoważony i nie można mu dawać dostępu do materiałów wybuchowych i broni. Nie ma systemu, który łączyłby wiedzę o człowieku z jednego miejsca z innym.
Każda poruszona sfera życia to patologia. Podstawą zatrudnienia nie są kwalifikacje, lecz koneksje. Usprawiedliwieniem działalności przestępczej są niskie płace. Świetnie po prostu, bo w ten sposób można usprawiedliwić wszystko, największe skurwysyństwo.
Do tego jeszcze wątek kościelny, a właściwie zakonny. Na mocy konkordatu świeckie instytucje nie mogą skontrolować tego co się dzieje w placówkach wychowawczych prowadzonych przez zakonników. A opisane historie są szokujące.
Wspólny wniosek jest tak przygnębiający, że boję się go werbalizować. Bo jeśli nie można mieć zaufania do osoby duchownej, lekarza czy instytucji związanych z prawem, to do kogo można mieć?
Kolejna wspólna uwaga dotycząca wszystkich poruszanych wątków, to to, że ludzie są coraz głupsi, a myślenie staje się przywilejem nielicznych.
Zwracałam uwagę wielokrotnie, że wiele środowisk w tym kraju stara się być postrzeganych jako te broniące praw kobiet. Sugerują choćby, że napływ emigrantów spowoduje większe zagrożenie kobiet. Problem jednak tkwi w seksistowskim podejściu samych Polaków do kobiet i to tych, którzy chcą być postrzegani jako osoby religijne. Z klerem włącznie. Rząd ma problem z ustawą antyprzemocową, twierdząc, że w kraju nikt przemocy wobec kobiet nie stosuje. Zabiera się środki finansowe nielicznym instytucjom, które tej pomocy udzielają.
Zwracałam również kilka razy uwagę na niezwykłą wyrozumiałość wymiaru sprawiedliwości dla sprawców przemocy, gwałtów, również tych dokonanych z niezwykłym okrucieństwem. Kobiety są stygmatyzowane, przechodzą piekło przesłuchań, nikt nie otacza ich opieką psychologiczną. Pada częsty zarzut pod ich adresem, że sprowokowały, bo spódniczka była za krótka, dekolt za głęboki a makijaż za staranny.
Nie wiem czy powinnam polecać ten zbiór, skądinąd świetnie napisanych reportaży.
Może wprost przeciwnie, powinnam powiedzieć nie czytajcie, żyjcie w swoich małych światach i próbujcie widzieć to co chcecie zobaczyć.
Mnie pozostaje życzyć, by wasze światy nie otarły się nawet o te opisane tutaj.
Szczęśliwego nowego roku.

3 komentarze:

  1. Interesująca lektura, porusza bardzo trudne tematy. Poziom złożoności polskiego prawa jest naprawdę ogromny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że "poziom złożoności polskiego prawa" nie ma tu nic do rzeczy. Mowa jest o niestosowaniu prawa, o bezprawiu. O za niskich wyrokach w stosunku do czynu, czyli zbytniej "wyrozumiałości" w stosunku do sprawców. O zastraszaniu świadków, korumpowaniu... Plus tysiąc innych problemów.

      Usuń
  2. Zamiast trzymać tych wszystkich dewiantów w cieplutkich więzieniach,wysłałabym ich do ciężkiej fizycznej pracy 7 dni w tygodniu. Ola

    OdpowiedzUsuń