środa, 7 listopada 2018

Śmierć przewodnika rzecznego, Richard Flanagan


Śmierć przewodnika rzecznego, Richard Flanagan
Przełożył Maciej Świerkocki
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017

Według Wikipedii, ŚMIERĆ PRZEWODNIKA RZECZNEGO to pierwsza powieść Richarda Flanagana, z roku 1994. Polskie wydanie miało miejsce dopiero w ubiegłym roku.
Dla mnie to trzecia powieść autora, w kolejce czeka czwarta, PRAGNIENIE.

Nie mam zwyczaju streszczać przeczytanych książek, bo ważniejsze, ciekawsze wydaje mi się to jakie wrażenie dzieło wywiera na czytelniku, do jakich skłania refleksji, czego uczy.
Dla mnie interesujace okazało się nawet to, że są epizody słoweńskie, a Słowenią od dwóch lat jestem zafascynowana. Przy okazji doczytałam, że żona pisarza jest Słowenką, stąd i Radovljica i Triglav i kilka innych słoweńskich szczegółów.

Pisarstwo Flanagana odarte jest z blichtru. Tu nie ma niepotrzebnych słów, nie ma gładkich, dekoracyjnych historyjek. Jest trudna historia Australii, zarówno ta z perspektywy europejskich osadników, często skazańców lub ich potomków, jak i ta z punktu widzenia rdzennej ludności, Aborygenów.
Bohaterowie R. Flanagana zmagają się z losem, historią i przyrodą Australii.
Ciekawym pomysłem było skonstruowanie całej historii wokół powolnej śmierci przewodnika, który prowadzi wyprawy na pół dzikimi rzekami Tasmanii. Gdy zostaje uwięziony (zaklinowany) w przybierającym strumieniu górskim i zaczyna tonąć, czas przestaje istnieć w sposób w jaki go postrzegamy. Aljaz staje się świadkiem przeżyć i doświadczeń przodków, zarówno z linii matki jak i ojca. Zaczyna pojmować związki przyczynowo-skutkowe. 
Czas staje się pozaczasowy, bezwymiarowy, nieliniowy. 
I na koniec jeden cytat, który utkwił mi szczególnie w pamięci: Uderza  mnie myśl, że w śmierci jest o wiele mniej przemocy niż w życiu.
Polecam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz