niedziela, 10 lutego 2019

Droga do piekła, Majgull Axelsson



Droga do piekła, Majgull Axelsson
Przekład Halina Thylwe
Wydawnictwo W.A.B., SERIA Z MIOTŁĄ

W mojej domowej bibliotece jest około dziesięciu książek wydanych w tej serii, w tym pięć Majgull Axelsson. Nie wszystkie są równie dobre. Ponoć założeniem była publikacja twórczości kobiet, adresowanej do kobiet. Zatem tzw. LITERATURA KOBIECA. 
Już samo to sformułowanie budzi moją niechęć, choć powinnam napisać PODNOSI MI CIŚNIENIE. Bo co to jest literatura kobieca? O jakiejś specyficznej tematyce, czy o ODPOWIEDNIM poziomie intelektualnym? Trochę czytam, a jakoś trudno mi sobie przypomnieć żeby używano pojęcia "literatura męska". 
Być może miotła jest atrybutem czarownic i nazwa serii miała do nich nawiązywać, ale i tak mam zastrzeżenia. Bo nie jestem przekonana, czy dla wszystkich jest oczywiste, że tzw czarownice, to była ta bardziej światła część żeńskiej populacji. Lepiej wykształcona, choć często przez matki i babki. Widząca więcej, bo myśląca logicznie. Przy tym mająca odwagę żyć pod prąd. I jak powiedziało moje mądre dziecko, które jest przekonane, że "czarownice" to były pierwsze feministki. 
I pewnie dlatego w procesach o czary spalono ich tyle, że dane są wyłącznie szacunkowe.   

Każdą historię można opowiedzieć na wiele sposobów.
Majgull Axelsson robi to tak, że istoty przekazu nie sposób pozbyć się z głowy. 
Z pozoru jest to historia szwedzkiej pracownicy konsularnej, która spędziła osiem lat w Indiach i kilka kolejnych na Filipinach. Nie jest to jednak opowieść o życiu dyplomatów, lecz o zderzeniu dwóch światów. Bogatego świata zachodu i Trzeciego Świata, który w spadku po epoce kolonialnej odziedziczył biedę i zależność od dawnych kolonistów. 
Jest o kilkuletnich dzieciach, które pracują w fabrykach włókienniczych, by utrzymać młodsze rodzeństwo, o dzieciach, które są towarem, których życie nikogo nie interesuje. Są bezdomne, żyją i umierają na ulicy. 
To powieść o ogromie hipokryzji. Z jednej strony wielkie europejskie firmy produkują w krajach Trzeciego Świata, często z wykorzystaniem niewolniczej pracy dzieci, a zamożni ludzie poprawiają sobie samopoczucie działalnością charytatywną. Jak napisała Majgull Axelsson, panie w sari za kilka tysięcy dolarów odwiedzają dzielnice biedoty w towarzystwie licznych ochroniarzy co ma znaczenie głównie wizerunkowe. 
Brak jakichkolwiek rozwiązań systemowych. Brak dostępu do edukacji, regulacji urodzin...

Jednak te zagadnienia są jakby przemycone w tej powieści. 
Są jakby drugim dnem. A autorka jak zwykle robi to w sposób mistrzowski. Jak w poprzednich czterech przeczytanych przeze mnie powieściach. 
Świetnie się ją czyta, jest nieźle wydana. Podoba mi się grafika, ale dziwne, że nie mogłam znaleźć jej autora.
     

poniedziałek, 4 lutego 2019

Myszy i ludzie, John Steinbeck



Myszy i ludzie, John Steinbeck
Przekład Zbigniew Batko
Prószyński i Spółka, Warszawa 2012

Bardzo ważna powieść, o której znaczeniu dużo mówi notka na Wikipedii dostępna tutaj, bowiem tło historyczne pozwala lepiej zrozumieć fabułę.
Powieść była ekranizowana i wystawiana w teatrach. Jest jedną z najważniejszych w dorobku autora, noblisty z roku 1962.
Wszyscy rozpisują się na temat niezwykłej przyjaźni głównych bohaterów. Niezwykłej, bo jeden z nich jest niepełnosprawny intelektualnie. To prawdopodobnie mogło zaskakiwać w czasach, w których powieść została napisana. Dzielą nas lata świetlne pod względem mentalnym. Ja uważam, że opowiada ona (powieść) o człowieczeństwie na takim poziomie, że trudno o kontekst historyczny. 
A że przy okazji o ponadczasowych marzeniach o stabilizacji, przewidywalności jutra i bezpieczeństwie, to inna sprawa. 
Powieść jest ponadczasowa i uniwersalna. 
Dla mnie ważna z tego powodu, że uświadomiła mi, że nie można trwonić czasu na czytanie byle czego, że mimo tego, że czytam od tak wielu lat, że ... nie policzę, to wciąż więcej mam zaległości niż osiągnięć.
Koniecznie!