sobota, 23 lutego 2019

Wszystkie boże dzieci tańczą, Haruki Murakami




Wszystkie boże dzieci tańczą, Haruki Murakami
Przekład z japońskiego Anna Zielińska-Elliott
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa, 2009

Pisać jak Haruki Murakami! 
Zobaczyć coś niezwykłego w życiu zwykłych ludzi, historię w epizodzie...

W tym zbiorze otrzymujemy sześć opowiadań, w których nie doszukiwałabym się wspólnego mianownika, choć we wszystkich, w tle pojawia się trzęsienie ziemi w Kobe. Jedno z najtragiczniejszych w historii Japonii, które nastąpiło 17 stycznia 1995 roku, trwało zaledwie 20 sekund i pochłonęło 6434 ofiary. 

U Murakamiego wszystko jest możliwe, nic nie dziwi i wszystko jest totalnie nieprzewidywalne. 
Tylko on może zawrzeć w jednym zdaniu: "Już nie przerażały go śmierć, choroby weneryczne i rozmiar wszechświata." 
Tylko u niego można znaleźć taki oto lek na kaca: "Jeden z jego przyjaciół mówił, że kiedy ma kaca zawsze ogląda poranny program w telewizji. Gdy słucha nieustępliwych reporterek mówiących o skandalach w świecie artystycznym, od razu udaje mu się zwymiotować."

W tych opowiadaniach można odnaleźć typowe cechy późniejszej twórczości. Czasem to co dzieje się w snach, myślach, marzeniach bohaterów, jest bardziej realne od tego co dzieje się w ich rzeczywistym życiu.
To 100% Murakamiego.

Szukałam tej książki prawie dwa lata, bo od 2009 roku nie była wznawiana. 
Ktoś widać podziela zdanie jednego z bohaterów, nawiasem mówiąc autora opowiadań, że "... powieści przyciągają dużo więcej uwagi niż opowiadania".
I mam wrażenie, że w jednym z opowiadań znalazłam prototyp bohatera ostatniej powieści.
Niezmiennie warto.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz