sobota, 25 maja 2019

Bar Pod Kogutem, John Grisham


Bar Pod Kogutem, John Grisham
Tłumaczenie Lech Żołędziowski
Audiobook czyta Roch Siemianowski
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2018
ISBN: 978-83-812-527-44

Nie jestem specjalnie fanką Johna Grishama, przeczytałam tylko DARUJMY SOBIE TE ŚWIĘTA i FIRMĘ. Przy pierwszej świetnie się bawiłam, obie powieści uważam za dobre. Wydaje mi się, że nawet na ich podstawie mogę stwierdzić, że BAR POD KOGUTEM nie jest największym osiągnięciem pisarza. 

Autor wyznał, że źródłem inspiracji był artykuł Paula Camposa w The Atlantic, dziennikarza śledczego, który w 2014 roku pisał o przekrętach z uczelniami prawniczymi w Stanach. W dużym uproszczeniu, przekręt polega na tym, że te same firmy o skomplikowanych (i ukrytych) powiązaniach udzielają kredytów studenckich, są właścicielami prywatnych uczelni prawniczych i zajmują się ściąganiem długów z niespłacanych kredytów. Należy dodać, że intensywne, szeroko prowadzone kampanie reklamowe zapewniają, że ukończenie tych uczelni jest gwarantem dochodowej pracy, co totalnie mija się z prawdą, ale naganiają studentów, których wyniki nie pozwalają na studiowanie na bardziej prestiżowych uczelniach. W rzeczywistości wpędzają młodych, łatwowiernych ludzi w pułapkę zadłużenia, bez możliwości spłaty.

Bohaterami powieści jest czwórka nieudaczników, którym pozostał semestr do ukończenia studiów i zdanie egzaminu adwokackiego. Gdy jeden z nich, cierpiący na chorobę afektywną dwubiegunową, popełnia samobójstwo, podejmują decyzję o przerwaniu studiów. Szczególnie, że każde z nich ma milion powodów do takiej decyzji. Jedynej dziewczynie w tym towarzystwie, mają na przykład deportować do Afryki rodzinę, która od blisko trzydziestu lat nielegalnie przebywa w Stanach. 


Wspólnie zakładają firmę prawniczą pod fałszywymi nazwiskami i nie mając uprawnień do praktykowania prawa, zaczynają reprezentować klientów w drobnych sprawach sądowych, takich jak jazda w stanie nietrzeźwym, przekroczenie prędkości czy sprawach odszkodowawczych.  
Jednak i tu osiągnięcie sukcesu wymaga wiedzy prawniczej na jakimś elementarnym poziomie, więc popadają w kolejne tarapaty...

Zastanawiałam się jak podsumować tę powieść i jedyne co przychodzi mi do głowy, to stwierdzenie, że jest to rzemiosło na średnim poziomie. Bez fajerwerków, bez zaskakujących zwrotów akcji... Chyba nie tego, mimo wszystko, spodziewałam się po Grishamie. 
Ale... w związku z tym, że nie każda lektura ma dokonać rewolucji w naszym życiu, że czyta się by odpocząć... w podróży, na plaży, podczas treningu... to ja już wolę średni poziom Grishama niż poziom tytana pracy pana M., którego boję się spotkać, gdy otworzę lodówkę.

Pozostaje jeszcze kwestia etyki. Gdzieś spotkałam się z opinią, w której rozczarowana czytelniczka pisała, że nie spodziewała się, że John Grisham tak wyraźnie opowie się po stronie oszustów, sugerując, że nie jest przestępstwem oszukać oszusta... 
Polemizując z osobą, która nigdy tego nie przeczyta, powiem, że ogromna ilość utworów literackich oparta jest na podobnym motywie. Wystarczy, że powołam się na w.w. FIRMĘ, czy klasykę gatunku- ŻĄDŁO, czy rodzime VABANK. 

Pozostawiam kwestie moralne potencjalnym czytelnikom. 
Mam nadzieję, że nie zniechęciłam do tej powieści całkowicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz