niedziela, 5 maja 2019

Ciernista róża, Charlotte Link


Ciernista róża, Charlotte Link
Przekład z języka niemieckiego Ewa Spirydowicz
Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2016
ISBN: 978-83-7508-994-3

Za każdym razem, gdy czytam tego typu książkę czuję się trochę zażenowana, trochę zawstydzona, że czytam tak mało ambitnie, że marnuję czas, że tak odmużdżająco... A prawdą jest, że takie bzdury pochłania się w mgnieniu oka i po prostu się przy nich odpoczywa. 
Walczę więc z tym irracjonalnym poczuciem zawstydzenia.

Inną sprawą jest to, że najbardziej cenionego (lubianego) autora należy dozować. A ja, mam wrażenie, że czytam KOMPULSYWNIE. Tak jest z Murakamim, Majgull Axelsson, Eleną Ferante, Richardem Flanaganem, Mariuszem Szczygłem... no i czasem z Charlotte Link.
Nie wszystkim wystarcza kreatywności, by kolejne utwory nie powielały schematów. W efekcie czytając kolejne dzieła Link odnoszę wrażenie, że autorka do tego stopnia wyeksploatowała pomysły, że kolejna fabuła jest wymęczona, wymyślona na siłę.
W przypadku twórczości Charlotte Link nawet trudno powieści sklasyfikować jednoznacznie jako kryminały. To nie wada, uważam, ale jako kryminały jej powieści są sprzedawane. Więcej w nich jednak powieści obyczajowych, romansów, sag rodzinnych niż kryminałów.

Muszę przyznać, że są wśród jej powieści całkiem dobre, tak jak LISIA DOLINA, której zapomnieć nie mogę, lub DOM SIÓSTR, w którym wątek kryminalny ma zupełnie marginalne znaczenie.

CIERNISTA RÓŻA jest jednak do tego stopnia przekombinowana, że definitywnie tą powieścią kończę moją przygodę z twórczością Charlotte Link. Więcej nie zniosę.
Często powieści tej autorki są dwuwątkowe. Jeden współczesny, drugi historyczny. 
Tu starsza historia rozgrywa się w czasie II wojny światowej na Wyspach Normandzkich okupowanych przez Niemców. Komendant jednej z wysp ma młodą żoną, która po zakończeniu wojny i śmierci męża pozostaje na wyspie. Nadal zamieszkuje w zajętym podczas okupacji domu, wciąż z prawowitą właścicielką! Przez kilkadziesiąt lat!
Jest to, moim zdaniem, tak absurdalne, że aż irytujące. Znam trochę historię i nie mogę sobie wyobrazić, żeby żona hitlerowskiego oficera była mile widziana w społeczności lokalnej po zakończeniu wojny. Nie mogę też uwierzyć, że prawowita właścicielka domu, która tyle wycierpiała w czasie wojny, godzi się dzielić dom z żoną faszysty...
Pomijając aspekt historyczny powieści, kilkaset jej stron to historia nie mająca nic wspólnego z gatunkiem literackim, do którego została przypisana. Pod koniec, jakby autorka zreflektowała się, że o czymś zapomniała i "dorzuciła" morderstwo. I zrobiło się tak rozpaczliwie naiwnie, głupio wręcz, że jest mi szczególnie wstyd, że to coś czytałam.

Nie polecam. Nie polecam i koniec!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz