czwartek, 13 lipca 2017

Kotlina Kłodzka


Widok na mury obronne Zamku Leśna Skała

Dni spędzone w Kotlinie Kłodzkiej, były tak intensywne, że po powrocie mieliśmy wrażenie znacznie dłuższego pobytu.
Wróciliśmy oczarowani i z postanowieniem, że koniecznie trzeba tam pojechać na dłużej.
Przede wszystkim, Kotlina stwarza tak różne możliwości spędzenia czasu, że jest to miejsce niemal dla każdego. Można połazić po niezwykle malowniczych trasach turystycznych, zwiedzić ogromną ilość zamków, twierdz, pałaców, muzeów...
Można spędzić czas nad wodą, w parkach zdrojowych, skorzystać z wypożyczalni rowerów, jeśli nie ma się własnych, a są świetne trasy rowerowe.
Same zabytki są też o tak różnym charakterze, że pewnie każdy znajdzie coś co go interesuje.
Fascynujące jest również to, że na obszarze, który jest całkiem do ogarnięcia, zagęszczenie miejsc i obiektów do odwiedzenia jest ogromne. Wszystko w promieniu kilkunastu lub kilkudziesięciu kilometrów.


Bazylika w Wambierzycach


Zamek Leśna Skała w Szczytnej

Wprawdzie samego zamku nie można zwiedzić, bo znajduje się tu dom pomocy społecznej, ale otoczenie, panorama i trasa na zamek powodują, że warto tu zajrzeć.





Duszniki Zdrój znalazły się na trasie naszego wyjazdu, między innymi dlatego, że chciałam odwiedzić miejsce, w którym byłam w czasach liceum na zimowisku. Bardzo, bardzo dawno temu...
Malowniczo położone miasteczko z ładnym parkiem zdrojowym nie rozczarowało mnie.
Jest klimatyczne, czyste, barwne i oferuje mnóstwo atrakcji.








Stacja meteorologiczna w parku zdrojowym w Dusznikach Zdrój




To zdjęcie nie jest najlepszej jakości, ale dużo mówi o dynamice pogody w górach, nawet tak niewysokich jak te w okolicach Dusznik.

Koniecznie chciałam odwiedzić Schronisko Pod Muflonem, w którym kiedyś mieszkałam przez całe dwa tygodnie. Pamiętałam wspólną łazienkę z lodowatą wodą, młodnik iglasty za schroniskiem i zagrodę z kilkoma muflonami.
Las iglasty jest teraz taki jakby rósł od początku świata, po muflonach nie ma śladu, a reszta jakby czas się zatrzymał. Pomyślałam sobie, że są miejsca z przeszłości, których nie powinno się odwiedzać ponownie. Przynajmniej zostałyby ładne wspomnienia. Schronisko jest zniszczone, niedofinansowane choć tętni życiem. Zastaliśmy w nim naprawdę dużo ludzi.


Kudowa Zdrój, to chyba jedno z najpiękniejszych miejsc w Kotlinie Kłodzkiej!
Organizowany jest tu Festiwal Moniuszkowski i mnóstwo w wystroju miasta do muzyki nawiązuje, na przykład PARK MUZYCZNY z instrumentami, czy płotki w pięciolinie z nutami.
Kudowa ma charakter i klimat.








Ławeczka Ogrodnika, która mnie zachwyciła, również dlatego, że nie przedstawia bardzo znanej osoby.




Twierdza SREBRNA GÓRA to ewidentnie nie moja bajka. Wybraliśmy się tam, bo znaleźliśmy świetnie zrobioną reklamę obiektu, do tego z bardzo dobrymi zdjęciami. I się nacięliśmy. 
Po pierwsze nie można tam wjechać samochodem, bo na trasie jeździ traktor ciągnący wagoniki i zrobiony na coś dziwnego, do tego robiący mnóstwo hałasu. Trasa do twierdzy jest dość wredna, bo stroma a panowie z parkingów oszukują, mówiąc, że można się tam dostać w 15 minut. Widziałam bardzo młodych ludzi, którzy wyglądali jak przed wylewem, po przejściu tej trasy w prawie trzydziestostopniowym upale. 
Wejściówka 17 złotych od osoby, parking 7 zł, po to by w pyle i kurzu pobłąkać się po twierdzy, która mimo ciekawej historii jakoś mnie nie zachwyciła. 
Do tego te pamiątki do kupienia: drewniane mieczyki, szabelki i proce. Za dodatkową opłatą można sobie postrzelać, pojęcia nie mam po co.


Aby nie było zbyt pięknie, mam też kilka uwag krytycznych.
Zastanowiła mnie pewna sprzeczność. Mnóstwo ludzi, w każdym wieku uprawiało jakiś rodzaj aktywności fizycznej: nordic walking, biegi, rowery... Natomiast można pomarzyć, aby w restauracjach znaleźć coś zdrowego do jedzenia. Wegetariańskiego i wegańskiego w szczególności. Wszędzie króluje golonka, flaki i mięcho. Jak udało nam się zamówić pierogi, to pływały w tłuszczu, roślinnym, ale zawsze tłuszczu. I nie ma znaczenia standard restauracji. 
Rozmawialiśmy z człowiekiem, który przyjechał z dwójką kilkulatków i miał autentyczny problem gdzie i czym je karmić. Szczerze mówiąc, jeśli mam szukać apartamentu z aneksem kuchennym, by gotować coś jadalnego, to po licho mam gdzieś wyjeżdżać?

  

2 komentarze:

  1. Przepięknie ! Ja się wybieram do Radkowa na półmaraton :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę sukcesów! Choć uważam, że samo wzięcie udziału w takiej imprezie jest sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń