niedziela, 23 września 2018

Słowenia 2018

Maj-czerwiec 2018 r.

Po roku wróciliśmy do Słowenii, za którą cały rok tęskniliśmy. Brakowało nam krystalicznie czystych, szmaragdowych jezior, Alp Julijskich, wąwozów, wodospadów i przyjaznych ludzi. Czystych szlaków turystycznych, parkingów, które nie przypominają wysypisk śmieci, świetnej kawy, obojętnie czy pitej w eleganckiej restauracji czy przydrożnym barze. 
Gdziekolwiek pojedziemy w przyszłym roku na wakacje, Słowenię odwiedzimy również, bo Słowenia uzależnia!




Jezioro Bohinj, Ribcev Laz


Jezioro Jasna, Kranjska Gora






Nawet alpejskie łąki są zachwycające, kwitnące wszystkimi kolorami, pachnące i żywo zielone. Na jednej znaleźliśmy piękną Szkotkę rasy wyżynnej (highland cattle).


Triglavski Park Narodowy... zastanawiające jest to, że wszędzie gdzie się tylko da, dozwolony jest wjazd samochodami, ale dyscypliny można Słoweńcom pozazdrościć, czy pogratulować.







Ljubljana, Triple Bridge


Zaletą wakacji na przełomie maja-czerwca jest z pewnością to, że nie ma jeszcze wakacyjnych tłumów, ale nie uwzględniliśmy, że będą trwać remonty, renowacje, będą kończone przebudowy dróg. 
Dlatego, na przykład, pocałowaliśmy kłódkę do jednej z większych atrakcji parku narodowego- Vintgar Gorge. Rok temu nie udało się znaleźć miejsca parkingowego i się wycofaliśmy, w tym były hektary wolnych parkingów... właśnie... bo trwał remont drewnianych mostków na szlaku. Do trzech razy sztuka! 


Poniżej malutka Kropa, miasto kowali słynące również z dobrej kuchni (polecał nam nasz gospodarz).




Skofja Loka z wielką lipą pod którą jest pub, będąca punktem orientacyjnym miasteczka.


Starówka w Radovljicy ze sklepikami ze starociami, kawiarenkami, w których podaje się słynne  słoweńskie ciasto GIBANICĘ, będące kompromisem między jabłecznikiem, sernikiem i makowcem. Pycha!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz