środa, 22 maja 2019

Wyspa, Sigridur Hagalin Bjornsdottir


Wyspa, Sigridur Hagalin Bjornsdottir
Przekład Jacek Godek
Audiobook czyta Andrzej Ferenc
Wydawnictwo Literackie Kraków 2018
ISBN: 978-83-08-06411-5

Powieść została uznana za jeden z najlepszych debiutów ostatnich lat i zdobyła kilka nominacji. 
Dla mnie to chyba pierwszy kontakt z literaturą islandzką.
Przygnębiająca i wcale nie tak abstrakcyjna wizja świata po... no właśnie... co tak naprawdę się stało?

Wyobraźmy sobie dowolne państwo, które zostaje z dnia na dzień odcięte od reszty świata. Od dostaw paliw, leków, części zamiennych do już posiadanych urządzeń, ale przede wszystkim od dostaw żywności. 
Czy ktoś ze zwykłych zjadaczy chleba, zastanawia się skąd się biorą w sklepie rzeczy, które codziennie kupuje?
Wyobraźmy sobie, że z dnia na dzień tracimy kontakt ze światem zewnętrznym. Przestaje funkcjonować telefonia, internet, a telewizja nadaje wyłącznie propagandowe programy, które mają zadanie uspokoić opinię publiczną. 
To, że rzecz się dzieje w malutkiej Islandii, ma dodatkowe znaczenie, bo jej samowystarczalność jest relatywnie mniejsza. 
Nagle następuje paraliż całej służby zdrowia, bo przy braku antybiotyków niemożliwe jest dokonywanie najprostszych zabiegów operacyjnych. Zwykłe zapalenie wyrostka robaczkowego może być przyczyną śmierci. 
Jak stwierdza jeden z lekarzy, medyna cofnęła się z dnia na dzień do średniowiecza. Brak środków przeciwbólowych, leków anestezjologicznych...
Gdy zaczyna brakować żywności zaczyna się nagonka na cudzoziemców, również turystów, którzy dotąd byli źródłem dochodów. Umieszcza się ich w izolacji w nieludzkich warunkach. 
Zbędna staje się kultura, bo twórcy, nie przysparzają dóbr niezbędnych do przetrwania...
Sugeruje się społeczeństwu, że można wyjść z impasu jeśli tylko każdy kto może, zajmie się uprawą i hodowlą. 
Przy tym należy ograniczyć liczebność populacji. 

Thriller w zamierzeniu i political fiction wcale nie jest tak abstrakcyjny jakby się mogło wydawać. Wystarczy się uważnie wczytać, wsłuchać w wypowiedzi polityków. Odnoszę wrażenie, że podobne wypowiedzi (do tych z książki) słyszymy codziennie. Może nie w takiej koncentracji, może nie tak jednoznaczne, jeszcze nie tak agresywnie wypowiadane. 
Ale czy nie co raz częściej słyszymy o NARODZIE zamiast o społeczeństwie, czy cudzoziemcy nie odbierają pracy? Nie roznoszą chorób? Czy to co narodowe nie stanowi najwyższej wartości?

Przerażające w tej niewielkiej powieści jest to, że jest bliższa rzeczywistości niż chciałoby się myśleć. Niestety.


Panorama mariny w Pirovac, Chorwacja

1 komentarz:

  1. O myślę, że ta pozycja bardzo mi przypadła do gustu, chociaż nie ukrywam, ze po raz pierwszy spotykam się z literaturą islandzką.

    OdpowiedzUsuń