poniedziałek, 23 stycznia 2023

Wracam!

 Prawie cztery lata niczego nie napisałam, niczego nie opublikowałam. 

Wobec tego co się działo na świecie, wszystko o czym mogłam/chciałam napisać wydawało mi się tak błahe, tak nieistotne, że nie widziałam w tym sensu. Rząd, którego nie jestem zwolenniczką demolował system prawny, korupcja, rozkradanie państwa, zmiany klimatyczne, pandemia, w końcu wojna w Ukrainie. 

Czym są moje problemy wobec wyżej wymienionych? (Poza tym, że są to moje problemy, więc z założenia najważniejsze.)

W międzyczasie wybudowaliśmy dom, z budową którego zwlekaliśmy zbyt długo ze względu na niepewną sytuację, rozważaliśmy bowiem wyjazd do jakiegoś niezbyt odległego, cieplejszego kraju, na przykład do Portugalii. Byle dalej od polskiego bagna i Rosji. 

W czasie pandemii pisałam coś w rodzaju pamiętnika. Pracowałam wtedy zdalnie, wychodziliśmy z domu wyłącznie po zakupy, wariowaliśmy. Ratunkiem było to, że byliśmy we dwoje, w dużym stopniu samowystarczalni, w końcu i tak większość ludzi uważa nas za odludków, osoby aspołeczne. Zawsze było nam dobrze z tą etykietą. Szczerze mówiąc, mieliśmy to w dupie.

W międzyczasie przygotowałam na studia medyczne kolejne kilkadziesiąt osób, urodziła się nam czwarta wnuczka, Emilia (córka córki), rozpadło się małżeństwo syna, przestałam pracować w domu (wynajęłam biuro).  

Było kilka wakacji, które spędziliśmy w Chorwacji, Słowenii, nad Bałtykiem, w Kotlinie Jeleniogórskiej. Nic szczególnego, nic porywającego. No może poza tym, że pomyłką był wyjazd nad polskie morze. Kilkudniowy pobyt w Pogorzelicy, przypomniał nam dlaczego przez dwadzieścia lat nie jeździliśmy na Bałtyk. Wrażenie tymczasowości i bylejakości dominuje. Wszędzie robi się tak, żeby było pięknie, nawet jak się coś rozpada, to jakoś z klasą. U nas dominuje dykta i tektura, zapach starego oleju ze smażalni i głośny tłum. Sranie na wydmach, zasypywanie pieluszek i petów w piasku, niesprzątanie po psach i gigantyczny śmietnik wszędzie jest rodak. Ale koniec o tym! 


Powrót ma być terapią, za sugestią mojej córki. Zaproponowała nawet, żeby jeśli wolę blog był zupełnie prywatny. Ale moja pisanina docierała do tak wąskiej grupy ludzi, że nie muszę się obawiać o naruszenie mojej prywatności no i co nieco zawsze mogę przemilczeć. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz